Logo
Wydrukuj tę stronę

PP SOS: W Dąbrowie wynik ważył się do końca

Spotkanie V rundy Pucharu Polski w Dąbrowie było dla obu klubów dobrym przetarciem przed ligą. Zdawało się, że szybko zdobyta bramka przez grodźczan ustawi mecz, ale gospodarze doprowadzili do wyrównania tuż przed przerwą. Ostatecznie o awansie zadecydowały stałe fragmenty gry.

Już pierwsza akcja występującej w roli gospodarza Tęczy pokazała, że mecz będzie ciekawy. Z lewej strony podawał do nadbiegającego Pieniążka Bielawski, ale pierwszy z wymienionych uderzał obok. W piątej minucie do rzutu wolnego z ok. 30 metra podszedł Baran dośrodkował na długi słupek, a tam asystę zamienił na bramkę głową Zalewski. Dziesięć minut później do stałego fragmentu gry ponownie podszedł Baran, w polu karnym piłkę zgrał do Otwinowskiego Mrozek, a ten trafił w słupek. Przy tej akcji i tak arbitrzy odgwizdali faul. Dwie minuty później Stanisławki wyłożył na 17 metr, ale Wołczyk huknął obok. Po chwili również z lewej strony zagrał Dryk, ale Zalewski nie trafił czysto z półwoleja. W 23 minucie dali o sobie znać ponownie błędowianie, Starzyński dośrodkował w pole karne, tam Pieniążek zgrywał głową do Hecy, ale jego strzał zblokował defensor. W kolejnej akcji znów kluczowy był Pieniążek, który wygrał piłkę i zabrał się z nią w szesnastkę i kiedy skierował uderzenie ku prawemu słupkowi, przeciął je na wślizgu Otwinowski. Na trzy minuty przed końcem z dobrej strony pokazał się nowy nabytek Nawrocki zagrywając wzdłuż pola karnego, ale napastnika RKS-u uprzedził obrońca, ratując swój zespół z opresji. Kiedy zdawało się, że to koniec emocji w tej części, Bielawski zagrał z lewej strony na 16 metr, a tam przepięknie i bez zastanowienia uderzył Cichoń nie dając szans wyciągniętemu jak struna Popczykowi.

Początek drugiej połowy znów zaczął się z mocnym akcentem, ale dośrodkowanie z rogu i uderzenie głową dało szansę wykazać się ponownie Popczykowi. Przez kolejne dwadzieścia minut oglądaliśmy dużo walki, jak i mocnych starć. W końcu w 71 minucie arbiter odgwizdał faul przed polem karnym, a do piłki podszedł Wołczyk zmuszając uderzeniem do wspięcia na wyżyny Iwaniukowi, który zbił piłkę do boku. Wysiłek golkipera zdał się na marne, bo nikt nie asekurował lewej strony, gdzie Zalewski wrzucił futbolówkę na długi słupek, a tam podwyższył głową wynik Waśniewski. Korzystny rezultat dla Grodźca nie oznaczał końca emocji, a te skumulowały się w końcówce. Najpierw Pieniążek zagrywał z rogu, ale na długim słupku niedokładny w grze głową był Kijas. Na minutę przed końcem doszło do kluczowej akcji, otóż spod linii wrzucał na krótki słupek Zimosz, a Świerczyński zamiast dać wyrównanie, nie wiadomo jak skierował piłkę obok słupka. Jeszcze w doliczonym czasie gry po przegraniu stron Musepa uderzał z kozłem głową, ale refleks i przytomność Popczyka nie pozwoliła na dogrywkę.

Trener Orłowski: Nie możemy patrzeć na mecz przez dwie sytuacje w końcówce, bo zawaliliśmy dwukrotnie przy stałych fragmentach przy kryciu i wpadły takie bramki dość przypadkowe. Co prawda przy pierwszej to był wypracowany rzut wolny i zawodnik tam się znalazł, ale to jest błąd w kryciu. Przez pryzmat dwóch sytuacji w końcu nie oceniam meczu, aczkolwiek byłoby fajnie gdybyśmy trafili, bo byłaby dogrywka. Pytanie jakby wyglądała, bo już zmęczenie dawało o sobie znać niektórym zawodnikom. Grodziec ma takie atuty jak siła piłkarska i w tym elemencie nas przewyższali i ciężko było nam się na początku meczu ustawić do tego. Chłopcy podjęli walkę, a ta przełożyła się na sytuacje. Bramka pierwsza dla nas bardzo ładna, fajna akcja wypracowana i niewykorzystaliśmy też kilku sytuacji. Szkoda, że nie strzeliliśmy na początku drugiej połowy, kiedy Grodziec miał zastój. Rywal wygrał zasłużenie trudno powiedzieć, a doświadczeniem i siłą piłkarska byli lepsi. Na pewno przeciwstawialiśmy się walką i zadziornością oraz próbami doprowadzenia meczu na naszą korzyść. Widać było, że nad stałymi fragmentami mocno pracujemy i mam nadzieje, że zacznie to procentować w lidze. Sam Puchar to przetarcie przed ligą bardzo dobre zwłaszcza z przeciwnikiem IV-ligowym. Nie wyglądaliśmy słabo na jego tle i czekamy już na sobotni mecz z Cyklonem.

Trener Kiełb: Dzisiaj nie mięliśmy sparingu, tylko Puchar Polski, który był dobrym przetarciem przed inauguracją ligi. Jest dużo rzeczy do poprawienia, po okresie przygotowawczym zaczyna się gra o coś, mamy nadzieję, że wszyscy będą realizować to co sobie ćwiczymy i zakładamy na treningach i będzie to wyglądało jeszcze lepiej niż dzisiaj. Ofensywa jest jeszcze do poprawienia-skuteczność, ponieważ kilka sytuacji mogło zakończyć się bramką, a nie było tej zimnej krwi do podania i zakończenia, tak żeby mecz był spokojniejszy. Mamy jeszcze przymierzanego jednego zawodnika, ale są problemy z jego załatwieniem i nie wiemy czy dotychczasowy klub go puści. Mamy też kontuzjowanych dwóch zawodników, którzy dzisiaj nie mogli zagrać. W przyszłym tygodniu wchodzi do treningu Maciongowski, ma wyzdrowieć też Krzos, dlatego ta rywalizacja zwłaszcza w środku pola będzie jeszcze większa. Ci zawodnicy to siła napędowa tego zespołu i jak wrócą do pełni dyspozycji to będziemy mięli jeszcze więcej argumentów.

V runda PP

Górnik Piaski - Warta Zawiercie 0:2

Tęcza Błędów - RKS Grodziec 1:2 (1:1)

Cichoń 44-Zalewski 5, Waśniewski 71

 LKS: Iwaniuk-Lacheta, Kijas, Musepa, Bielawski-Starzyński (40. Świerczyński), Cieślik, Głowa (88. Kusiak), Śmieciński (74. Zacharski)-Cichoń (70. Zimosz)-Pieniążek

 RKS: Popczyk- Bochenek (75. Garczarczyk), Otwinowski, Mrozek, Dryk- Baran (55. Waśniewski), Wołczyk, Koch, Stanisławski- Nawrocki (65. Wilk)-Zalewski

 

 

Ostatnio zmienianyczwartek, 15 marzec 2018 16:20
All Rights Reserved bcsb sp. z. o.o.