Log in

UPSZ: Usłyszane pod szatnią. Opinie pomeczowe. (6)

  • Napisane przez Rafał Sacha / Sebastian Dziedzic
  • 0 komentarzy

Witamy wszystkich kibiców, piłkarzy, działaczy oraz trenerów. Oto kolejne wypowiedzi po rozegranych spotkaniach. Miło nam, że kolejne osoby dołączają do naszego UPSZ-a. Zapraszamy wszystkich chętnych, którzy chcą się wypowiedzieć do wysyłania opinii pomeczowej (info i mail na końcu strony).

 

Oto opinie pomeczowe:

IV Liga gr. I śląska   MKS Myszków - Ruch Radzionków 0:1
Kamil Rakoczy (trener Ruchu): Drużyna z Myszkowa postawiła nam bardzo ciężkie warunki, świetnie przygotowana drużyna przez trenera Trepkę, bardzo fizyczna. Mecz odbywał się pod dyktando rywali,  a myśmy mieli swój plan na to spotkanie, poprzez cofnięcie się i dobrą grę obronną to nam się udało. Wyprowadziliśmy skuteczną kontrę i tak jak redaktor powiedział Robert Wojsyk w tej klasie rozgrywkowej to jest nietuzinkowa postać i po jego strzale wygrywamy mecz. Zaczynamy powoli myśleć o przyszłości, choć jeszcze nie wybiegamy tak daleko. Jestem po spotkaniu z  Zarządem, gdzie rozmawialiśmy o tej naszej przyszłości i Zarząd ma na to pomysł, choć za wcześnie by mówić o szczegółach. Chyba jesteśmy coraz bliżej baraży i ta nasza niepewność powinna się rozwiązać w najbliższych trzech-czterech kolejkach jeżeli wszystko pójdzie dobrze. My podchodzimy do każdego meczu z wielką pokorą.

IV Liga gr. I śląska   Szczakowianka Jaworzno – Raków II Częstochowa 3:2
Szymon Stawowy (trener Szczakowianki): Przed meczem wiedzieliśmy, że to spotkanie o 6 punktów i wygrywając jesteśmy cały czas w grze. Mecz można było zamknąć już w pierwszej połowie, sytuacje były ku temu mega stuprocentowe, niestety jak się ich nie wykorzystuje to się dostaje właśnie takie bramki po błędach. Niepotrzebna nerwówka, ale szczęście dopisało nam. Wygraliśmy 3:2 widocznie zasłużenie, mieliśmy wygrać i to zrobiliśmy. Mam zastrzeżenia do chłopaków, że nie wszyscy zrealizowali to co mięliśmy grać. Po meczu martwić mnie mogą urazy. Po straconych bramkach byłem bardzo zdenerwowany, bo nasz bramkarz to doświadczony golkiper , a tu wpadła taka bramka, ale może zabrakło komunikacji. Przyspaliśmy początek i to nie po raz pierwszy.

IV Liga gr. I śląska   Raków II Częstochowa - Sarmacja Będzin 1:1
Dawid Krzętowski (trener Rakowa): Zremisowaliśmy mecz, w którym wygrywaliśmy, na pewno było to spotkanie, w którym zawodnicy chcieli udowodnić, że coś potrafią i to przyniosło punkt z Sarmacją. Rywal zdobył tylko dwie sytuacje bramkowe, ale w jednej strzelił bramkę. Remis nie krzywdzi żadnej z drużyn. Tym razem do dwójki zawodników z pierwszej drużyny, czyli Lisa i Mizgały dołączył Kościelny, który podniósł jakość w defensywie. Trzeba dodać, że obok niego na środku obrony debiut zaliczył Kamil Zemła rocznik 2001.

IV Liga gr. I śląska   Gwarek Ornontowice – Szombierki Bytom 0:0
Marcin Domagała (trener Gwarka): Fajny mecz z naszej strony, zagraliśmy konsekwentnie w obronie stwarzając sobie dobrych kilka sytuacji. Szkoda, że ich nie wykorzystaliśmy, bo z przebiegu meczu powinniśmy go wygrać jak i z tych sytuacji. Uważam, że wyglądaliśmy korzystniej, ponieważ Szombierki tych sytuacji nie miały. Jestem zadowolony z postawy i punktu z bardzo dobrym zespołem. Rywal może się bardziej cieszyć z tego remisu niż my.

IV Liga gr. I śląska   Przemsza Siewierz – Sparta Lubliniec 5:0
Artur Mosna (trener Przemszy): W pierwszej połowie Sparta jeszcze utrudniała nam zadanie, dobrze się broniąc, a zarazem stwarzając sobie setkę, na szczęście Kravets pomylił się z głowy. Do 43 minuty męczyliśmy się z tym rywalem, ale w końcu nastała ta minuta i doszło do faulu na Gielzie, gdzie Sebastian go wykorzystał. Po przerwie grało nam się zdecydowanie lepiej, ruszyliśmy do ataku chcąc jak najszybciej strzelić drugą bramkę, co uspokoiłoby wynik meczu. Udało się to zrobić, a konsekwencji czego zawodnicy dołożyli trzy bramki i uważam, że wygraliśmy w pełni zasłużenie. Sebastian Gielza w siedmiu występach ma siedem bramek co na napastnika jest wynikiem znakomitym, brakowało nam tego typu napastnika, bo Łukasz Burczyk wykonuje ogromną pracę dla zespołu, ale też ma inne zadania, a Sebastian to typowy egzekutor. Mam nadzieję, że będzie dalej w takiej dyspozycji.

Puchar Polski   Warta Kamieńskie Młyny – Unia Książenice 3:0
Łukasz Bereta (trener WKM): Zagraliśmy kolejny dobry mecz szczególnie w drugiej połowie, gdzie długo utrzymywaliśmy się przy piłce. Cieszy kolejne zwycięstwo i z niecierpliwością czekamy na losowanie.

LO Częstochowa   KS Panki - Warta Kamieńskie Młyny 1:1
Łukasz Bereta (trener WKM): Zagraliśmy troszkę słabszy mecz niż nasze poprzednie spotkania. Wynik sprawiedliwy, choć jedna i druga drużyna miała kilka sytuacji aby zdobyć 3 punkty. Boisko było super przygotowane, chciałoby się grać co tydzień na takich. Nie mieliśmy dzisiaj 2 podstawowych zawodników, a przy takim upale na pewno by dużo wnieśli i było by więcej możliwości. Mam nadzieję, że na kolejne spotkania będą wszyscy, ponieważ czeka nas maraton środa- sobota.

LO Katowice gr.1   Iskra Pszczyna - Pogoń Imielin 1:3
Grzegorz Rajman (trener Pogoni): Gratuluję drużynie zwycięstwa i rozegrania dobrego meczu na ciężkim terenie. Pomimo dużych braków kadrowych mieliśmy jasno nakreślony cel i cieszę się, że został on zrealizowany. Od początku meczu to my dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce rozgrywając atak pozycyjny i nawet przypadkowa bramka gospodarzy nas nie zdeprymowała, czego efektem bramka wyrównująca do przerwy. Po przerwie podkręciliśmy tempo zdobywając dwa gole i nie wykorzystując kilka bardzo dobrych okazji. Zespół Iskry to młody wybiegany zespół, który rozegrał dobre spotkanie.

LO Katowice gr.1   Unia Kosztowy - Podlesianka Katowice 2:0
Dawid Brehmer (Podlesianka): Wiedziałem, że kres naszej ponad rocznej passy bez porażki kiedyś przyjdzie, jednak nie spodziewałem się, że zakończymy ją w tak fatalnym stylu. Daliśmy się zdominować nie tylko piłkarsko, ale też psychologicznie. Na agresywną grę rywali odpowiedzieliśmy strachem, co skończyło się dla nas bardzo źle. Trzeba szybko się zbierać, gdyż już za 3 dni kolejny mecz, w którym musimy wrócić na właściwe tory. Pozostajemy liderem, ale ciężko wypracowany margines błędu już wykorzystaliśmy.

LO Katowice gr.2   Drama Zbrosławice – ROW 1964 II Rybnik 5:1
Dariusz Dwojak (trener Dramy): Musze powiedzieć, że to był trochę dziwny mecz. Goście przyjechali w 11 i rezerwowy bramkarz. My też mieliśmy tylko dwóch zdrowych na rezerwie. W pierwszej połowie trochę żeśmy zlekceważyli przeciwnika i tylko dzięki dużym umiejętnościom Ariela Lindnera prowadziliśmy 2-1. Druga połowa już zdecydowanie pod nasze dyktando i pewna wygrana, która mogła być o wiele wyższa. Trzeba pochwalić młodych chłopców z Rybnika za ambicje do samego końca.
 
LO Katowice gr.2   Naprzód Rydułtowy - Orzeł Mokre 0:5
Wojciech Kempa (trener Orła): Bardzo ciężki mecz, szybko strzelona bramka ustawiła mecz i nasza nieskuteczność w pierwszej połowie wprowadziła troszeczkę nerwowości. W drugiej połowie zdominowaliśmy zespół z Rydułtów, poprawiliśmy skuteczność i strzeliliśmy cztery bramki. Teraz jest czas na regenerację i już myślimy o kolejnym meczu ze Slavią.

LO Katowice gr.2   Slavia Ruda Śląska - Orzeł Mokre 1:0
Wojciech Kempa (trener Orła): Chciałem bardzo serdecznie podziękować moim zawodnikom za walkę od pierwszej do ostatniej minuty. Niestety tak jak mówiliśmy sobie w szatni, że zdecydują o wyniku stałe fragmenty gry, tak się stało. Slavia po rzucie różnym zdobyła bramkę i dobrze się obroniła do końca meczu. Szkoda sytuacji, które mieliśmy w tym meczu bo nie zasłużyliśmy na porażkę. W tym meczu byliśmy lepsi od przeciwnika, ale w piłce liczą się bramki i to oni się dzisiaj cieszą. Musimy się dobrze zregenerować i jedziemy dalej od piątku, bo maj będzie długi. Natomiast Zarząd i drużyna seniorów serdecznie dziękują za liczne przybycie naszych kibiców, wygrywamy i przegrywamy razem. Wspierajcie nas dalej, bo to nie koniec sezonu.

LO Katowice gr.4   Siemianowiczanka Siemianowice Śląskie – Orzeł Biały Brzeziny Śląskie 4:0
Krzysztof Szybielok (trener Siemianowiczanki): Mecz, który mieliśmy pod kontrolą od pierwszego do ostatniego gwizdka. 4:0 to najmniejszy wymiar kary. Mieliśmy jeszcze kilka dogodnych sytuacji do zmiany wyniku, ale się nie udało. Wynik z pierwszej połowy pozwolił na spokojne prowadzenie gry w drugiej połowie meczu, a także do próby zagrania innym ustawieniem niż zazwyczaj. Cieszą kolejne 3 punkty, a także gra na zero z tyłu.

LO Katowice gr.4   Odra Miasteczko Śląskie - Tęcza Błędów 2:1
Radosław Orłowski (trener Tęczy): W sobotę pokonałem 250 km, żeby być na meczu i z powrotem 250 km. Szkoda, bo była szansa wygrać, ale przeciwnik miał więcej szczęścia i wykorzystał rzut karny po błędzie Iwana na 1-0. Później strzał rozpaczy po rożnym i jest 1-2. Suma szczęścia zawsze jest zero.

LO Katowice gr.4   Tęcza Błędów – Wyzwolenie Chorzów 4:1
Radosław Orłowski (trener Tęczy): Dzisiaj szybko otworzyliśmy mecz na 2-0 w 15 minut. Graliśmy agresywnie i pewnie. Bramki Cieślika i Bielawskiego to dwie fajne akcje zespołowe. Później oddajemy pole w końcówce pierwszej połowy i dajemy tlen przeciwnikowi karnym. W przerwie było gorąco i wyszliśmy pełni wiary w sukces. Progres zamienił rzut rożny na gola ważnego dla przebiegu meczu. Czwarta bramka to kolejny gol Darka Kusiaka w trzecim kolejnym meczu i spokojny mecz do końca pod pełną kontrolą. Teraz przed nami trzy trudne mecze, ale będziemy walczyć jak zawsze.

LO Katowice gr.4   Wyzwolenie Chorzów - Orzeł Miedary 3:2
Adam Krzęciesa (trener Orła): Przegraliśmy 3:2 dostając bramki po trzech faulach i 3 uderzeniach bezpośrednich z rzutów wolnych i karnego. Dwa razy prowadziliśmy i mieliśmy sytuacje, żeby rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść wcześniej. Pierwsza połowa dobra w naszym wykonaniu.  Graliśmy to, co sobie zakładaliśmy. Byliśmy blisko siebie. Niestety drugą zaczynamy od straty bramki.  Brak zmian i sił spowodował, że odległości między formacjami i poszczególnymi zawodnikami były za duże i dlatego przeciwnik miał dużo miejsca. Pomimo porażki dziękuje tym, którzy dziś byli. Mamy swoje problemy i przez to przyjechaliśmy do Chorzowa tylko z rezerwowym bramkarzem. Sam musiałem grać 90 minut...Zawiodłem się na 2 zawodnikach, którzy mieli być, a nagle nie przyjechali.  Trudno, walczymy dalej, a chłopakom którzy byli czapki z głów.

LO Katowice gr.4   Unia Dąbrowa Górnicza - Górnik Wojkowice 2:2
Łukasz Stępień (kapitan Górnika): Czujemy niedosyt po tym meczu, ponieważ interesowały nas tylko 3 punkty i w moim odczuciu ten remis jest niestety jak porażka. Co do samego meczu, to Strzemieszyce niczym nas nie zaskoczyły, częściej byli w posiadaniu piłki, ale nic konkretnego z tego nie wynikało. Grali twardo, często przekraczając przy tym przepisy, czego efektem były 3 żółte kartki dla Unii w pierwszej połowie. My natomiast byliśmy nastawieni na kontry, po których stworzyliśmy sobie kilka wyśmienitych sytuacji w pierwszych 45 minutach, zamieniając tylko jedną na bramkę autorstwa Kuby Kaweckiego. Unia też miała swoje sytuacje w tej części gry, ale głównie po rzutach różnych, bo przy ataku pozycyjnym często to kończyło się pozycją spaloną, lub niedokładnym ostatnim podaniem. Po przerwie gospodarze wyszli bardziej zdeterminowani i pierwsze 15 minut nas trochę zdominowali, czego efektem były dwie bramki i przegrywaliśmy 2-1. Trzeba tutaj wspomnieć o rzucie karnym na 1-1. Nie lubię oceniać pracy sędziów, gdyż to nie moja działka, ale tym razem to zrobię i powiem, że sędzia bardzo dobrze prowadził te zawody - bo to nie był łatwy mecz do sędziowania - gdyż było dużo twardej gry i cwaniactwa, ale podjął w 30 sekund dwie delikatnie mówiąc nie zrozumiałe decyzje.

Mianowicie po jednej z wielu w tym meczu kontr, Marcin Szopa na 18 metrze przed polem karnym Strzemieszyc, wygrał z obrońcą Unii pojedynek biegowy i mając na przeszkodzie tylko bramkarza został powalony nieprzepisowo na ziemię przez tego obrońcę, a gwizdek sędziego milczał. Po czym Unia wyszła z kontrą i w naszym polu karnym Marcin Kondzielnik wyskoczył wraz napastnikiem Unii do górnej piłki i obaj przy tym się przewrócili. I tutaj sędzia użył gwizdka (raczej 30 sekund za późno) i ku zdziwieniu chyba wszystkich wskazał na 11 metr. Baliśmy się, że gospodarze nas zdominują w końcówce meczu, gdyż trener Unii zrobił chyba maksymalną ilość zmian wprowadzając "świeżych" zawodników, lecz finał tego był odwrotny, gdyż ostatnie pół godziny meczu, to my przeważaliśmy coraz śmielej, napierając na bramkę Unii (efektem tego prawdopodobnie było to, że Unia ostatnie 25 minut grała w osłabieniu po czerwonej kartce dla ich zawodnika, po jednym z wielu brutalnych fauli). Efektem tego była bramka po wyśmienitym rzucie różnym wykonywanymi przez Miśkiewicza. Tak jak wspomniałem czujemy niedosyt po tym meczu, bo mieliśmy jeszcze kilka sytuacji na strzelenie tej bramki na 3-2, ale niestety się nie udało. Trenerowi Pierścionkowi i jego drużynie życzę powodzenia i awansu do 4 ligi i obiecuję, że damy z siebie wszystko, aby we wtorek zwyciężyć z ich głównym kandydatem do awansu, czyli z Siemianowicami i po tej kolejce po cichu, chyba już będzie można gratulować drużynie Unii awansu.

LO Katowice gr.4   Łazowianka Łazy – Piast Ożarowice 2:1
Mateusz Mańdok (trener Łazowianki): Nie pozwoliliśmy rywalom na zbyt wiele w tym meczu, a w ostatnich minutach było nerwowo. Nieskuteczność w ataku i tak naprawdę jeden błąd przy wyprowadzeniu piłki spowodował to, że wygraliśmy ten mecz tylko 2-1. Po raz kolejny mam pretensje do moich zawodników, że nie jesteśmy w stanie „dobić” rywala strzelając gola na 3-0. W takich meczach jak ten z Piastem, obowiązkiem jest udokumentować swoją dominację i nie drżeć w ostatnich minutach o końcowy wynik.

A klasa Sosnowiec   MKS Poręba - Zgoda Byczyna 2:2
Jacek Skopowski (trener Zgody): W naszej grze widać dużą zmianę w stosunku do tego, co było przed sezonem. Niestety jest to zmiana na gorsze. Szukamy przyczyny i trudno jest to jednoznacznie ustalić. W meczu z Porębą przegrywaliśmy już 2-0 po kardynalnych błędach. W przerwie powiedzieliśmy sobie kilka mocnych słów. Udało się wyrównać, ale pomimo olbrzymiej ilości sytuacji bramkowych nie zdołaliśmy strzelić zwycięskiej bramki. W składzie zabrakło kilku zawodników, ale nic nie tłumaczy takiego wyniku, takiej gry.

A klasa Sosnowiec   Zgoda Byczyna - AKS Niwka 1:1   zaległa kolejka środa
Jacek Skopowski (trener Zgody): Obie drużyny mogły pokusić się o komplet punktów. Objęliśmy pierwsi prowadzenie i znowu tracimy gola po błędzie i rzucie karnym. Niwka w drugiej połowie nie wykorzystała rzutu karnego, bardzo dobrze spisał się nasz bramkarz. Kończyliśmy mecz w dziesiątkę po drugiej żółtej kartce dla naszego środkowego obrońcy Daniela Kuciela. Staram się unikać wypowiedzi na temat pracy arbitrów, ale jeszcze w życiu nie widziałem takiego sędziowania, czy to w strukturach PPN Chrzanów czy w PPN Sosnowiec... To co wyprawiał arbiter jeśli chodzi o karanie zawodników żółtymi kartkami to jakaś abstrakcja. Osiem żółtych kartek dla Zgody, z czego większość jak to powiedział boczny za mobbing słowny w stosunku do arbitra. Jakaś paranoja. Będziemy chcieli wyjaśniać tą sprawę.

Mariusz Grząba (trener AKS): Zremisowaliśmy mecz na własne życzenie. Będąc przez 90 minut drużyną zdecydowanie lepszą, podarowaliśmy gospodarzom bramkę na 1-0 - bardzo duży błąd naszego bramkarza. Wyrównaliśmy szybko i dążyliśmy do strzelenia 2 bramki, ale nic nie chciało wpaść. Nadeszła 85 minuta meczu i faul na Bartku Chwalibogowskim. Sędzia dyktuje rzut karny,  niestety Daniel Tukaj nie wykorzystuje 11-tki, bramkarz gospodarzy końcami palców paruje piłkę na rzut rożny. Niestety tracimy ważne 2 punkty. Dzisiaj jesteśmy źli i smutni, ale musimy się zmobilizować i postarać się odrobić te punkty w sobotę w Czeladzi. Ten mecz jest dla nas z gatunku mecz sezonu. Na koniec współczuję chłopakom, bo granie jak na łące - bo tak wyglądało boisko w Byczynie - nie jest niczym przyjemnym. Takie boiska na pewno sprzyjają drużynom słabszym piłkarsko.

A klasa Sosnowiec   Ostoja Żelisławice - KP Sarnów 1:7  zaległa kolejka środa
Łukasz Gorgoń (kierownik KP): Mecz z Ostoją ułożył się bardzo źle. Po kilku niewykorzystanych sytuacjach Mzyk pokonuje Ćwika i przegrywamy 1-0. Jednak nasza odpowiedź była natychmiastowa i już do przerwy prowadzimy 2-1 po golach Krzanowskiego i Bogackiego. Druga połowa to już duża przewaga naszej ekipy, czego efektem są gole Ryczki, ponownie Bogackiego, Przemka Jędrusika oraz wprowadzonych z ławki Dolińskiego i Czechowskiego. Przed nami derbowe spotkanie z Iskrą Psary,  które są bardzo ważne dla całego środowiska w Gminie.

A klasa Sosnowiec   Iskra Psary – KP Sarnów 0:0
Łukasz Gorgoń (kierownik KP): Bardzo słaby mecz w naszym wykonaniu, pomimo kilku niezłych okazji nie udało nam się pokonać bramkarza gospodarzy. Gospodarze mieli 'setkę' na początku spotkania, a poza tym raczej nie stworzyli klarownych sytuacji. Jednak trzeba przyznać, że bardzo umiejętnie się bronili. Przed nami kolejne derby, już we wtorek z drużyną KSGP.

A klasa Sosnowiec   CKS Czeladź - Niwy Brudzowice 2:0
Krzysztof Kowalski (trener CKS): Cieszymy się bardzo, bo to dla nas był ważny mecz z trudnym przeciwnikiem. Zespół Niw okazał się wymagającym rywalem. Widać to było po tabeli, bo mieli tyle samo punktów co my. W pierwszej połowie sporo szachowania, ale z dwoma sytuacjami dla nas. Nie wykorzystaliśmy, no i mieliśmy remis do przerwy. Natomiast w drugiej połowie zrobiło się więcej miejsca. My wyszliśmy wyżej, zespół Niw był ustawiony bardzo defensywnie. W drugiej połowie próbował się bardziej odsłonić i to pozwoliło nam na to, że mogliśmy swobodnie rozgrywać akcje ofensywne. Stworzyliśmy kilka tych sytuacji zanim strzeliliśmy te dwie bramki. Świetne wejście Bartka Bugaja, liczyliśmy na to, bo wiemy jakie ma możliwości i co potrafi zrobić. Po wejściu na boisko zdobył dwie bramki po świetnych akcjach. Myślę, że z przekroju meczy byliśmy lepsi o te dwie bramki i zasłużenie wygraliśmy.

Sebastian Gzyl (trener Niw): Mecz był wyrównany i było widać, że drużyna, która pierwsza strzeli bramkę wygra. My realizowaliśmy swoją taktykę. Niestety w końcówce trafił nam się jeden błąd, który przeciwnik wykorzystał. Druga bramka jest konsekwencją tego, że się odkryliśmy, poszliśmy do przodu i chcieliśmy wyrównać, ponieważ bramkę straciliśmy w 85 minucie. Przykro nam, że przegraliśmy, bo jest to pierwsza porażka od bardzo dawna, licząc nawet zimowe sparingi. Głowy mamy w górze i dalej robimy swoje.

A klasa Sosnowiec   CKS Czeladź – AKS Niwka 2:3
Krzysztof Kowalski (trener CKS): Uważam, że nie mamy szczęścia do Niwki. W poprzedniej rundzie mecz z nimi przegraliśmy w takim samym stosunku, nie będąc zespołem gorszym grając wiele minut w „10”. Dzisiaj śmiem powiedzieć, że byliśmy zespołem lepszym i przegraliśmy. Nie boję się tych słów, bo to my kreowaliśmy grę, to my byliśmy częściej przy piłce i próbowaliśmy ją rozgrywać, to my stworzyliśmy więcej sytuacji, więcej sytuacji klarownych. Powinniśmy je wykorzystać, bo gdybyśmy je wykorzystali to pewnie my byśmy się cieszyli ze zwycięstwa. Tak powinno być. Żałujemy bardzo, bo drobne błędy zaważyły o tym, że straciliśmy 3 bramki w drugiej połowie. Nie mam pretensji do zespołu, dali z siebie wszystko. Niezły poziom meczu. Niwka wiadomo, jest personalnie mocna. Grała solidną piłkę, chociaż przypuszczałem, że postawią trudniejsze warunki. Żałuje mocno, bo sytuacja w tabeli mogła być bardzo korzystna przy naszym zwycięstwie, remis tez byłby dobrym wynikiem, ale chcieliśmy wygrać. Nie chcieliśmy się bronić przy wyniku 2-2 ani grać zachowawczo, chcieliśmy walczyć o zwycięstwo. Nie kończymy zabawa, nie poddajemy się. W dalszym ciągu wszystko jest na styku. Zostało nam jeszcze trochę meczy do rozegrania i wszystko się może zdarzyć. Nie rezygnujemy i walczymy o jedno z dwóch miejsc dających awans.

Mariusz Grząba (trener AKS): Uważam, że był to bardzo dobry mecz z obu stron. Myślę, że w końcowym rozrachunku byliśmy o tą 1 bramkę lepsi. Brawa dla chłopaków, że się podnieśli po stracie bramki na 2:1 i pokazali charakter strzelając kolejno 2 bramki. Cała drużyna zasłużyła na pochwałę, bo była w nas sportowa złość po meczu w Byczynie, w którym straciliśmy 2 punkty na własne życzenie i jechaliśmy na CKS po 3punkty. Cel został zrealizowany. Ale trzeba docenić przeciwnika. CKS rozegrał bardzo dobry mecz, ale trafił w tym dniu na też dobrze dysponowaną drużynę AKS-u. Chłopaki zrealizowali plan na ten mecz i 3 punkty jadą na Niwkę. We wtorek gramy derby Sosnowca z Górnikiem i przede wszystkim nie możemy zlekceważyć przeciwnika. Jedziemy zrobić swoje i w dobrych humorach spędzić majówkę.

Mateusz Majchrzak (AKS): Celem było tu wygrać i zdobyć 3 punkty. Trochę źle weszliśmy w mecz. Przez około 20 minut było złe ustawienie, potem to szybko skorygowaliśmy i wydaje mi się, że to już potem nieźle wyglądało. Nie ma się co oszukiwać, dobiła nas 2 bramka. Szybko wstaliśmy z kolan. Udało się strzelić 3 bramki i cieszę się. Dziękuję Prezesom Niwki za zaufanie jakim mnie obdarzyli, kibicom za doping i bardzo dobre sędziowanie, co trzeba podkreślić.
RS: Jakie to uczucie strzelić dobremu przeciwnikowi 3 bramki, w tym przypadku Czeladzi?
MM: Przyznam się, że przy 2 i 3 bramce noga trochę zadrżała (uśmiech), ale bardzo miło, tym bardziej przy takiej publice. Super sprawa.
RS: Pamiętasz kiedy strzeliłeś 3 bramki?
MM: Oj, nie przypomnę teraz sobie naprawdę, ale chyba jednak to było w Sławkowie.
RS: Pytanie retoryczne. Kto wg. Ciebie awansuje do okręgówki (uśmiech)?
MM: Inaczej nie mogę powiedzieć, że Niwka (uśmiech) i chyba już z dużą przewagą Źródło Kromołów.

A klasa Sosnowiec   Źródło Kromołów - Niwy Brudzowice 4:0
Bogdan Szadkowski (trener Źródła): Najlepszy mecz w tej rundzie jaki rozegraliśmy. Mecz mieliśmy cały czas pod kontrolą od 1 do 90 minuty. Stworzyliśmy sobie mnóstwo sytuacji, kilka żeśmy nie wykorzystali, ale wynik z taką dobrą drużyną jak Niwy cieszy, bo to wysoki wynik. Wynik jak najbardziej powtórzę zasłużony, bo Niwy nie są jakąś drużyną z łapanki. Mają kilku fajnych chłopaków, których bym chętnie widział w swojej drużynie. Chciałoby się powiedzieć, żebyśmy tak jeszcze z 3-4 mecze dobrze zagrali i ten upragniony awans stałby się faktem. Cały czas jesteśmy liderami i jakbyśmy w tych końcowych kolejkach stracili tą przewagę, to byłby problem. Co będzie dalej to zobaczymy. Cieszy kolejne zwycięstwo, a przede wszystkim bardzo dobra gra. Chłopaki się sprężyli. Naprawdę żeśmy dużo czasu spędzili, żeby się zmobilizować na ten mecz. Założenia były takie, żeby pressingiem zaatakować rywali, ale czasami nie wychodziło, bo drużyny nam nie pozwalały, a tutaj od pierwszej do ostatniej minuty panowaliśmy nad meczem i zasłużenie wygraliśmy

Sebastian Gzyl (trener Niw): Doskonale wiedzieliśmy jaki będzie pomysł na grę drużyny przeciwnej. Natomiast piłkarsko nie byliśmy się w stanie przeciwstawić. Zdecydowanie lepsza drużyna i gratuluję drużynie Kromołowa awansu do ligi okręgowej.

A klasa Bytom   Silesia II Miechowice – LKS Żyglin 2:4
Sebastian Żak (trener LKS): Miejsce w tabeli oraz plany klubu spowodowały, że nie mamy na ten czas żadnej presji. Bobrowniki i Orzech są pewniakami jeżeli chodzi o awans...Stąd możemy sobie pozwolić na testowanie różnych ustawień taktycznych. Ten sezon nastawiamy się na odbudowanie podstaw finansowych, stworzyliśmy ciekawy program, a co z tego wyniknie to już zależy od grupy wsparcia,  która powstała. Stąd na boisku nie mamy żadnej presji i to widać. Cieszymy się z każdego spotkania.  Stąd większość założeń wychodzi. Po serii zwycięstwo nawet były żartobliwe słowa, że to samograj... Spotkanie od początku do końca pod naszą kontrolą. Dobrze wyglądało wprowadzanie piłki w strefę obronną przeciwnika. Szybko strzelone dwie bramki spowodowały dodatkowy luz. Mieliśmy jeszcze wiele dogodnych sytuacji, które powinny być wykorzystane. Podsumowując…Bardzo dobre spotkanie, z którego kibice powinni być zadowoleni.

B klasa Sosnowiec   KS Preczów – Orzeł II Dąbie 3:2
Mateusz Bobrowicz (kapitan KS Preczów): Do przerwy mecz układał się dla nas bardzo dobrze. Spokojne prowadzenie 3-0, to najniższy wymiar kary dla zespołu z Dąbia. Druga połowa również rozpoczęła się od dwóch stuprocentowych, ale niestety niewykorzystanych sytuacji, co niestety skrzętnie wykorzystali goście strzelając nam dwie bramki w krótkim odstępie czasu. Ostatnie kilkanaście minut graliśmy w dziesiątkę po czerwonej kartce dla jednego z naszych zawodników, jednak udało się utrzymać wynik 3-2. Po meczu możemy dopisać sobie trzy, ciężko wywalczone punkty, które przybliżają nas do serie A.    

B klasa Sosnowiec   KS Preczów – KS Mydlice 3:2
Krzysztof Masłowski (trener KS): Kolejne 3 punkty zdobyte po perfekcyjnych pierwszych 30 minutach,  okraszonych trzema bramkami i efektowną grą. Spuściliśmy z tonu, przez co goście mogli dłużej być przy piłce, gdzie starali się konstruować swoje akcje. Dwie stracone bramki były po indywidualnych błędach naszego bramkarza, przez co w drugiej połowie musieliśmy powrócić do gry z początku spotkania i tak się stało, lecz nasze ataki co rusz były stopowane przez bramkarza drużyny gości. Na własne życzenie zamiast spokojnie dograć na luzie, do końca meczu musieliśmy walczyć, by całkowicie nie stracić zaliczki wywalczonej z początku meczu. W następnych spotkaniach takie chwile słabości nie mogą wkraść się w nasze szeregi.   

Mateusz Bobrowicz (kapitan KS Preczów): Mecz bliźniaczo podobny do meczu środowego z Dąbiem.  Po 25 minutach prowadziliśmy 3-0 i chyba za bardzo uwierzyliśmy, że taką przewagę spokojnie utrzymamy już do końca meczu. Mydlice jeszcze przed przerwą doprowadzają do wyniku 3-2. Druga połowa nie obfitowała już w sytuacje bramkowe i po raz kolejny mecz kończymy wynikiem 3-2, nie wyciągając wniosków z poprzedniego spotkania. Dopisujemy kolejne 3 punkty w tabeli, które już praktycznie przesądzają o naszym awansie.

ŚLJS   UKS Ruch Chorzów - Ruch Chorzów 0:3
Ireneusz Psykała (Ruch): Spodziewaliśmy się, że będzie to ciężki tydzień, ponieważ w ostatnich siedmiu dniach rozegraliśmy trzy mecze. Przypuszczaliśmy, że może się to odbić na drużynie i tak też było - chłopcy się starali, ale brakowało błysku. W związku z tym łatwiej przeciwnikowi było się bronić, a po raz kolejny rywal skoncentrował się na obronie własnej bramki. UKS, szczególnie w drugiej połowie wyprowadził kilka kontr i wyglądało to groźnie, na szczęście stanęliśmy na wysokości zadania. Cieszy, że mimo ciężkiego tygodnia potrafiliśmy konstruować płynne akcje, stwarzać sytuacje - może nie aż tyle, co w poprzednich meczach, ale jednak. Wygraliśmy dziś zasłużenie i cieszę się bardzo, że ten zespół w ciężkich momentach potrafi się skonsolidować i wykonać plan.

 

 

Jesteś chcesz wyrazić swoją krótką opinię na temat rozegranego meczu, wyślij ją na adres:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Na maile czekamy do poniedziałku wieczora (max. wtorek 19.00). W tytule wpisz ligę, mecz, imię i nazwisko oraz piastowaną funkcję. „UPSZ” będzie się ukazywać w każdą środę.

Źródło własne / Rafał Sacha, Sebastian Dziedzic

 

Ostatnio zmienianyśroda, 02 maj 2018 10:07

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.