środa, 22 sierpień 2018 20:55

UPSZ: Usłyszane pod szatnią. Opinie pomeczowe. (18-2)

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Witamy wszystkich kibiców, piłkarzy, działaczy oraz trenerów. Oto wypowiedzi po rozegranych spotkaniach. Zapraszamy wszystkich chętnych, którzy by chcieli, aby ich komentarz ukazał się w artykule do wysyłania opinii pomeczowej (info i mail na końcu strony).

 

Oto wypowiedzi pomeczowe:

IV liga śląska 1 gr   Polonia Poraj – Śląsk Świętochłowice 2:0 (środa)
Damian Nowak (trener Polonii): Przede wszystkim wyciągnęliśmy wnioski z ostatniego meczu, gdzie w Grodźcu zagraliśmy mało agresywnie, mniej było zaangażowania, mniej pracy na boisku, dlatego ten mecz w pierwszej kolejce zakończył się jak zakończył. Dziś chłopaki podeszli bardziej zdecydowanie do rywala, z większą agresją, a dodatkowo wyciągnęliśmy wnioski z poprzedniego sezonu wiedząc, że Śląsk jest agresywną drużyną i gra zdecydowanie. Dlatego temu chcieliśmy się przeciwstawić, a swoje stworzone sytuacje wykorzystaliśmy, nie tracąc żadnej bramki i to jest najważniejsze. Dziś te osoby na które najbardziej liczymy udowodniły swoją wartość, w pierwszej połowie Mateusz pokazał w bramce, że nie przez przypadek grał tyle czasu na szczeblu centralnym.  Kowalski czy Mizgała udowodnili, że rzeczywiście zasługują na granie wyżej, ale ja się cieszę z tego, że są tutaj z nami, ale cała drużyna zasłużyła na pochwały, łącznie z tymi którzy weszli z ławki i teraz mam pozytywny ból głowy na kolejne kolejki. Drużynę buduje się od bramki i defensywy, a my mamy w niej teraz człowieka, który bardzo nam pomaga nie tylko w bramce, ale i ustawieniu.

Janusz Kluge (trener Śląska): Niektórzy moi zawodnicy przeszli obok meczu, faktycznie zaczęliśmy dyskutować na boisku, wytykać błędy jeden drugiemu, skupiając się na sobie i przez to wygrała drużyna bardziej zdeterminowana i bardziej chcąca wygrać. Może obraz gry inaczej by wyglądał, gdybyśmy wykorzystali przewagę w pierwszej połowie powstałą około 30 minuty, co udowadnia strzał Kaisera w poprzeczkę, czy główka Adriana Lesika. Niestety zagraliśmy za bardzo na luzie chyba myśląc, że rywal się przed nami położy. Na odprawach mówi się jedno, a w dzisiejszym meczu na boisku wyglądało to inaczej niż sobie zakładaliśmy. Jakieś roszady w składzie przed kolejnym meczem muszą być, było też widać brak kontuzjowanego Wawrzyniaka.

IV liga śląska 1 gr   Sarmacja Będzin - Polonia Poraj 0:0
Damian Nowak (trener Polonii): Z przebiegu meczu traktujemy ten remis jako stratę dwóch punktów i jest w nas niedosyt. Już w 3 minucie Marcin Kowalski miał świetną sytuację, ale nie trafił czysto w piłkę, gdyby to wpadło byłoby po meczu. Mateusz Kos tylko raz musiał się sprężyć w bramce. W 85 minucie Marcin Kowalski miał piłkę meczową na 7 metrze uderzając głową. Musimy cieszyć się z tego punktu i ważne jest to, że zaliczyliśmy trzy mecze bez porażki. Nasza drużyna coraz lepiej się rozumie.

Szymon Stawowy (trener Sarmacji): Obiektywnie patrząc, ten remis okazał się sprawiedliwy, a Poraj okazał się dobrym przeciwnikiem. Był to mecz walki ze strony obydwóch zespołów. Uważam, że drużyna jest już poukładana, ale brakuje nam jeszcze zgrania z uwagi na zmiany kadrowe. Defensywnie oba zespoły wyglądały dobrze, ale brakło nam jakości z przodu, w przeciwieństwie do meczu z Piaskami.

IV liga śląska 1 gr    Śląsk Świętochłowice - Warta Zawiercie 0:0
Sebastian Stemplewski (trener Warty): Mecz był twardy i zacięty, ale zarazem brzydki dla oka kibica. Oby dwa zespoły nastawiły się na walkę przez co gra toczyła się o górne piłki, a mało było gry ziemią. Kto by strzelił pierwszą bramkę to wygrałby ten mecz. W całym spotkaniu mięliśmy trzy dogodne sytuacje, po zmianie Janosza Fabian Klama około 40 minuty, gdyby wykończył podanie głową, a nie nogą to byłoby 1-0. Jeszcze w pierwszej połowie mięliśmy składną akcję w wykonaniu Jarnota, Smarzyńskiego i Klamy, ale strzał tego trzeciego przeszedł nad poprzeczką. W samej końcówce mięliśmy ostatnią sytuację, ale tym razem bramkarz Śląska przytomnie skrócił kąt.

IV liga śląska 1 gr   Unia Dąbrowa Górnicza - Polonia Bytom 0:1
Piotr Pierścionek (trener Unii): W tym meczu zasłużyliśmy co najmniej na remis i choć pierwszą połowę zagraliśmy słabo, bo zawodnicy musieli dostosować się do taktyki pod rywala to przynosiło to efekty do 44 minuty. W drugiej części nie mięliśmy nic do stracenia dominując zespół Polonii, grając otwarty futbol i będąc maksymalnie zdeterminowanym. Efektem tego było 4-5 dogodnych sytuacji w tym nieuznana bramka i niewykorzystany karny, jak i 2 sytuacje po stronie rywali. Pomimo porażki gratuluje moim zawodnikom, zwłaszcza tym młodym zaangażowania, trzeba przełknąć ten fakt, że przegraliśmy po 32 spotkaniach. Patrzymy z optymizmem w przyszłość skoro potrafiliśmy grać jak równy z równym z wielką Polonią. Dziękuje dąbrowskiej Policji i COSIR-owi  za organizacje i pomoc w przyjęciu 200 kibiców z Bytomia, przez co jako klub mogliśmy stanąć na wysokości wyzwania.

Grzegorz Domagała (trener Polonii): To był trudny mecz, w którym przeciwnik postawił wysoko wymagania. Pierwsza połowa należała do nas i stwarzaliśmy sytuacje, czego efektem była bramka. Druga dobrze się zaczęła, ale później rywal miał lepsze sytuacje od nas. Pomimo to sądzę, że z przebiegu meczu należała nam się wygrana, choć pod koniec mógł być remis. Maciej Wierzbicki po to jest u nas, aby bardzo dobrze bronić. Na pewno w tym meczu nam pomógł tak jak Unii jej bramkarz. Gdybyśmy strzelili w tych akcjach przed wynikiem 1:0, to mecz pewnie inaczej by wyglądał. W tym tygodniu dołączy jeszcze do nas jeden zawodnik Mariusz Przybylski z Górnika Zabrze i tym transferem zamkniemy kadrę.

IV liga śląska 1 gr    Unia Kosztowy - Przemsza Siewierz 1:3
Sebastian Idczak (trener Unii): Pozostaje w nas duży niedosyt, bo praktycznie w ciągu 10 minut mogliśmy otworzyć mecz i go skończyć, tym czasem rywal przeprowadza kontrę i jest 0:1. Po przerwie idealne okazje mieli Kowalski i Giesa, a zamiast wyrównania przegrywamy 0:2. Po bramce kontaktowej na 1:2 Iwan dostał słuszną kartkę i musiał opuścić boisko, po tym dostaliśmy kolejną bramkę. Pod kątem gry uważam, że to nas najlepszy mecz, ale boli że bez punktów. Dodatkowo straciliśmy ważne ogniwo w obronie i to była niezasłużona porażka, ale za wrażenia artystyczne nikt punktów nie daje.

Artur Mosna (trener Przemszy): To było spotkanie na przełamanie, gdzie po dwóch porażkach, gdzie brakowało nam szczęścia potrzebowaliśmy punktów jak tlenu. Spotkanie najpierw mogło się różnie potoczyć, ponieważ Kosztowy miały sytuacje, ale wyszliśmy na prowadzenia 2:0. Po bramce kontaktowej strzeliliśmy na 3:1, co pomogło kontrolować to spotkanie do końca. Uważam, że było to zasłużone zwycięstwo, graliśmy w średnim pressingu, bardzo dobre wejście zaliczyli Marcin Ból i Terbalyan. Patrzymy w przyszłość z optymizmem.

IV liga śląska 1 gr    RKS Grodziec - MKS Myszków 3:0
Bartosz Kubisa (trener RKS-u): Załatwiliśmy szybko sprawę, ale później nasza jakość boiskowa spadła. Wynik do przerwy był sprawiedliwy, a trzeba wspomnieć o jeszcze dwóch sytuacjach i kolejnym niewykorzystanym karnym. W drugiej połowie rywale przejęli optyczną przewagę, ale ich wysiłki w ofensywie były jak walenie głową w mur. Pod koniec obie drużyny czekały na końcowy gwizdek sędziego. Konsekwentnie graliśmy w obronie i zaburzyliśmy statystyki Piotra Andrzejewskiego, który z nami dotychczas strzelał. Nie jesteśmy pazerni i cieszymy się z tych punktów.

IV liga śląska 1 gr   Zieloni Żarki - Górnik Piaski 2:0
Tomasz Jarosz (trener Zielonych): To był dotychczas najważniejszy mecz dla nas, bo Górnik to na pewno rywal w naszym zasięgu, podobnie jak 6-7 drużyn w tej lidze. Sytuacji mięliśmy więcej niż strzeliliśmy bramek. Wrócił do nas Bartek Zachara przez co wyglądaliśmy lepiej w ofensywie. Są to bardzo ważne punkty, zwłaszcza, że rywal nam nie zagroził. Teraz przed nami kolejne ciężkie spotkania derbowe.

LO Częstochowa   KS Panki - Sparta Lubliniec 2:0 (środa)
Adam Krzęciesa (trener Sparty): Nie byliśmy w stanie nawiązać walki z drużyną gospodarzy. Grali agresywnie i nie pozwalali nam na nic, a do tego dobrze grali piłką. Mogliśmy przegrać zdecydowanie wyżej, gdyby byli skuteczniejsi.

LO Częstochowa   KS Panki – Olimpia Truskolasy 8:3
Adam Krzęciesa (trener Sparty): Byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym i nawet dwie szybko stracone bramki po błędach w ustawieniu i zachowaniu w obronie, nie spowodowały nerwowości w naszej grze. Z łatwością dochodziliśmy do sytuacji bramkowych, dzięki dobrej grze piłką i dobrym bieganiu. Dziękuję chłopakom za zaangażowanie i gratuluję dobrego meczu.

LO gr.1 Katowice   LKS Łąka - Pogoń Imielin 1:3 (środa)
Grzegorz Rajman (trener Pogoni): Gratuluje drużynie wygrania bardzo trudnego meczu, bo musieliśmy walczyć i z przeciwnikiem, i z dziwnymi decyzjami arbitra. Jednak na pierwsze 25 minut spotkania nie dojechaliśmy i poza sytuacją Musiolika początek należał do zespołu gospodarzy, którzy osiągnęli optyczną przewagę i zagrażali głównie stałymi fragmentami gry. Niestety na nasze nieszczęście po jednym z nich zdobyli bramkę i wyszli na prowadzenie. Jednak utrata bramki zaczęła działać na nas mobilizująco, bo od tego momentu zaczęliśmy grać zdecydowanie lepiej, konstruując kilka niezłych akcji i pod koniec pierwszej połowy Dreszer dzięki przytomności umysłu, wykorzystuje błąd obrońcy i zdobywa bramkę. W przerwie dokonałem dwóch zmian i dały one nowy impuls drużynie, bo pomimo tego, że w 47 minucie przy naszym wyprowadzeniu piłki popełniamy błąd i gospodarze dostają rzut karny, który świetnie broni Tworuszka, to z każdą minutą osiągaliśmy coraz większą i zdecydowaną przewagę. Efektem tego bramki Dreszera i Śliwy po bardzo dobrych akcjach. Szkoda tylko, że nie wykorzystaliśmy kilku kolejnych okazji, bo wynik powinien być zdecydowanie wyższy.

LO gr.1 Katowice   Pogoń Imielin – Piast Bieruń Nowy 3:1
Grzegorz Rajman (trener Pogoni): Wielkie słowa uznania dla moich zawodników za włożony wysiłek i zasłużone zwycięstwo w kolejnym meczu. Od początku spotkania, gdzie panowała wysoka temperatura, to my byliśmy bardziej aktywną drużyną, dłużej utrzymującą się przy piłce. Natomiast zespół Piasta głównie nastawiał się na kontrę. W 15 minucie po błędzie Tworuszki, goście wychodzą na prowadzenie, ale ta bramka nie zmieniła naszego sposobu grania, bo za wszelką cenę szukaliśmy bramki wyrównującej,   chociaż nie przekładało to się w większej ilości na sytuacje bramkowe. Natomiast druga połowa to nasza zupełna dominacja. Praktycznie zespół Piasta nie przekraczał własnej połowy, a my z minuty na minutę byliśmy coraz groźniejsi. Celu dopinamy w 65 minucie. Po zespołowej akcji i dośrodkowaniu Wojtaszaka Musiolik pięknym strzałem głową daje nam wyrównanie. Nie zwalniamy tempa, groźnie atakujemy i dążymy do strzelenia zwycięskiej bramki. Udaje się to w 85 minucie po kombinacyjnej akcji. Samek przy błędzie bramkarza daje nam upragnione prowadzenie. Dzieła zniszczenia dokonujemy w 90 minucie, a swoją drugą bramkę zdobywa Musiolik. Podsumowując, byliśmy drużyną zdecydowanie lepszą, co jest budujące. Fizycznie wyglądaliśmy bardzo dobrze, a graliśmy 3 mecz w przeciągu tygodnia. Natomiast osobiście irytuje mnie to, że po raz kolejny nie mogłem skorzystać z usług wszystkich zawodników (Dreszer, Cisoń K., Pacwa, Malina, Cuber, Matysek) i po raz kolejny musiałem zmieniać ustawienie zespołu, a w naszej sytuacji kadrowej i w kontekście nawiązania walki z tymi najlepszymi zespołami nie muszę mówić jak istotni są to zawodnicy. I jeszcze słowo do tych, którzy się mienią naszymi kibicami... Z drużyną powinno się być zawsze na dobre i na złe, a nie tylko jak się wygrywa. Ci chłopcy nie zasłużyli sobie na to, żeby wiecznie na wszystko narzekać i ich obrażać. Nie pozwolę na to, bo zostawiają mnóstwo zdrowia na boisku !!! Ci niby kibice przynoszą wstyd i temu miastu, i temu klubowi, a takich ludzi trzeba eliminować ze sportu.

LO gr.1 Katowice   Podlesianka Katowice – Urania Ruda Śląska 5:0 (środa)
Dawid Brehmer (kapitan Podlesianki): Spotkanie od początku do końca absolutnie pod naszą kontrolą i dominacją, a wynik 5-0 to najmniejszy wymiar kary, jaki mogliśmy wymierzyć Rudzianom. W sobotę czeka nas ciężki pojedynek, więc w drugiej części meczu staraliśmy się oszczędzać siły.  

LO gr.1 Katowice   Sokół Wola - Podlesianka Katowice 0:1
Dawid Brehmer (kapitan Podlesianki): Zwycięstwo najskromniejszym możliwym wynikiem, lecz w pełni zasłużone. Gospodarze byli dobrze poukładanym zespołem, jednak naszym posiadaniem piłki i częstym napędzanym akcji ofensywnych, nie daliśmy im zbyt wielu szans. Tym razem w kilku doskonałych okazjach do podwyższenia wyniku, piłka po strzałach naszych graczy minimalnie chybiała celu, więc do 90 musieliśmy być bardzo czujni. Cel na pierwszy tydzień rozgrywek zrealizowany w 100 procentach - 3 mecze i 9 punktów.

LO gr.2 Katowice   Unia Książenice - Orzeł Mokre 5:1 (środa)
Wojciech Kempa (trener Orła): Ewidentnie boisko Unii nam nie służy. W tamtym sezonie przegraliśmy tu 4:2, dzisiaj 5:1. Gratuluję drużynie Unii zwycięstwa, bo dzisiaj była zdecydowanie od nas lepsza. Jeżeli nie obudzimy się do soboty do meczu z Czerwionką, to po sobocie może być już za późno.

LO gr.2 Katowice   Orzeł Mokre – MKS Czerwionka 3:3
Wojciech Kempa (trener Orła): Mam nadzieję, że ten punkt da nam bodziec, który pozwoli uwierzyć w to co chcemy grać.

LO gr.4 Katowice   Orzeł Miedary – Źródło Kromołów 3:5 (środa)
Adam Krzęciesa (trener Orła): Dziwny mecz . Do przerwy mieliśmy 5- 6 sytuacji 100 procentowych,  które powinniśmy zamienić na bramki.  Pierwsza połowa bardzo dobra w naszym wykonaniu, lecz nieskuteczna. W drugiej niestety zaczęliśmy grać jak goście, a właściwie nie grać tylko kopać piłkę w przód. Źródło grało bardzo agresywnie i z poświeceniem, i tym wygrali. Gratuluje im 3 punktów i życzę powodzenia w następnych spotkaniach.

Bogdan Szadkowski (trener Źródła): Bardzo źle weszliśmy w mecz. Źle to mało powiedziane. Przez 20-25 minut nie istnieliśmy. Gospodarze zdominowali nas na każdym kawałku boiska i jakby prowadzili z 4, 5-0 to byśmy nie mogli mieć o to pretensji do siebie. Po tych niewykorzystanych sytuacjach udało nam się strzelić bramkę po stałym fragmencie gry. Po strzeleniu bramki na 2:1 rywal myślał, że nas ma i chyba zgubiła go pewność. Do końca pierwszej połowy obraz gry się nie zmienił. Dwie różne połowy można powiedzieć, bo druga to już nasza zdecydowana przewaga udokumentowana bramkami. Przede wszystkim też dobrą grą i zaangażowaniem. Co zauważyłem u rywala to to, że od około 60 minuty brakło im sił i widziałem, że „oddychają rękawami”. Na 2:2 doszliśmy szybko. Potem Skrzypek miał szansę ale trafił w poprzeczkę. To się zemściło i Orzeł trafił na 3:2, ale szybko wyrównujemy na 3:3, potem już 3:4 i w końcówce 3:5 dobiliśmy rywala. Kluczowe 2 momenty to strzelenie przez nas kontaktowej bramki na 1:2 i zrobienie zmian przeze mnie. Boisko bardzo ładne. Płyta kapitalnie przygotowana, równiutka, także duże boisko, predysponowane do tego, żeby grać piłką. I gospodarze póki mieli siły tak grali. My wykorzystali swoje mocne strony, czyli stałe fragmenty gry. Bardzo fajny mecz dla kibiców, dużo walki, dużo kartek, ale bez złośliwości. Sędzia bardzo przyzwoity.

LO gr.4 Katowice   Źródło Kromołów – Sokół Orzech 4:2
Bogdan Szadkowski (trener Źródła): Po raz kolejny źle wchodzimy w mecz i w 3 minucie tracimy bramkę, ale minutę potem odpowiadamy i mamy remis. Mieliśmy założenie, że od razu zaatakujemy, bo nie oszukujmy się, że po tych wynikach jakie osiągnęliśmy w tych meczach, drużyna gości się wystraszy. Strzelamy dużo bramek. Jednak goście wyglądali dużo lepiej w pierwszej połowie. Po bramce wyrównującej mecz w naszym wykonaniu stał się słaby. Goście nie mieli może jakiś klarownych sytuacji, ale przeważali. Utrzymywali się dłużej przy piłce. W drugiej połowie po 10 minutach zrobiłem zmiany i poskutkowało. Zaczęło się kleić. Strzeliliśmy bramkę na 3:2, potem kolejną zmianę i strzeliliśmy na 4:2. To uspokoiło mecz. Z przekroju całego meczu zasłużyliśmy na zwycięstwo.

Marek Grabowski (trener Sokoła): Tracimy dużo bramek po prostych błędach. Wiedzieliśmy przed meczem jaki rywale mają styl i dlatego zagraliśmy trójką stoperów w środku, choć wcześniej tak nie graliśmy. Na początku jakoś to zdawało egzamin, ale później się rozsypało. Strzeliliśmy pierwsi gola jednak nie zdążyliśmy sobie ułożyć swojego stylu, który w pierwszych minutach było widać, że nam leży, bo już daliśmy się zaskoczyć. Jeszcze pierwszą połowę graliśmy dobrze, ale po przerwie znowu zostaliśmy trafieni i już się nie podnieśliśmy.

LO gr.1 Katowice   Górnik Bobrowniki Śląskie – Orzeł Miedary 3:5
Adam Krzęciesa (trener Orła): Znów taki sam wynik jak w dwóch poprzednich meczach z naszym udziałem. Mamy dużo sytuacji i strzelamy dużo bramek, ale też dużo tracimy. Mamy rzut karny na 4:1 i go nie strzelamy, a gospodarze uwierzyli, że są w stanie coś ugrać w tym meczu. Zrobiło się przez to niepotrzebnie nerwowo. Na szczęście zdobyliśmy kolejne gole. Koniec meczu to oczywiście prezenty z naszej strony i gospodarze zdobyli bramki. Gratuluję chłopakom 3 punktów i dziękuję za mecz, a Górnikowi życzę powodzenia w kolejnych meczach.

LO gr.2 Katowice   Sośnica Gliwice – Pierwszy  Chwałowice 3:1
Piotr Wieczorek (trener Sośnicy): Zwycięstwo 3-1 bardzo cieszy, lecz styl już nie do końca. Były spore problemy z organizacją gry i skutecznością. W drugiej połowie mieliśmy kilka wybornych okazji żeby "zamknąć" ten mecz, lecz fatalnie marnowaliśmy dogodne sytuacje. Chwała chłopakom za determinację i walkę do końca w tym ciężkim meczu.

LO gr.4 Katowice   Sokół Orzech – AKS Niwka 1:4 (środa)
Mariusz Grząba (trener AKS): Dominacja naszego zespołu od 1 minuty. Było widać drużynę na boisku,  którą cieszy gra w piłkę, realizuje zadania taktyczne, wzajemnie się wspiera. A więc wszystko czego nie było w pierwszym meczu. Strzeliliśmy 4 bramki, a mogło ich być dużo więcej. Cała drużyna dzisiaj udowodniła, że pierwszy mecz był wypadkiem przy pracy. Teraz koncentrujemy się na meczu z Wojkowicami.

LO gr.4 Katowice   AKS Niwka – Górnik Wojkowice 2:1
Mariusz Grząba (trener AKS): Uważam, że zasłużone zwycięstwo naszego zespołu. Po pierwszej wyrównanej połowie druga połowa wyglądała tak jak się spodziewałem. Strzeliliśmy szybko bramkę,  potem drugą i mieliśmy jeszcze 2-3 sytuacje, które mogły, a nawet powinny się skończyć bramkami dla naszej drużyny. Drużyna Wojkowic zagrażała nam tylko stałymi fragmentami gry, ale brawa dla chłopaków, bo zagraliśmy bardzo odpowiedzialnie w defensywie. Nie dopuszczaliśmy przeciwnika do sytuacji bramkowych. Lekkie rozprężenie miało miejsce w 94 minucie i szkoda straconej bramki.  Brawa dla chłopaków, że wracamy na właściwe tory po nieudanej inauguracji sezonu, ale tak jak mówiłem co nas nie zabije to nas wzmocni. Wiedziałem, że pierwszy mecz może tak wyglądać jak wyglądał, ale okres przygotowawczy był pod kątem całej rundy, a nie pierwszego meczu. Teraz już myślimy o meczu derbowym z Zagłębiem i nie ważne, czy wyjdą przeciwko nam ligowcy, my jedziemy na Ludowy po 3 punkty. Mamy swoje cele i chcemy je krok po kroku realizować. Oczywiście wiemy, że Zagłębie też wyjdzie przeciwko nam zmotywowane i będzie chciało wygrać, stąd też zapowiada się fajny mecz drużyn chcących grać w piłkę.

Adam Bała (trener Górnika): Nie był to dobry mecz w naszym wykonaniu. Po dwóch trudnych meczach widać było, że brakuje nam mocy i siły. Słabo zagraliśmy w ataku i to przełożyło się na wynik. Nie dopisuje też nam szczęście. Przy stałych fragmentach gry gubimy krycie i tracimy bramki. Później ciężko jest to odrobić. Gratulacje dla Niwki za wygranie meczu.

LO gr.4 Katowice   Górnik Wojkowice - Tęcza Błędów 0:1 (środa)
Radosław Orłowski (trener Tęczy): Przez ostatnie trzy dni myślałem wspólnie z Tomkiem Świerczyńskim jak pokonać bardzo groźną ekipę z Wojkowic, która szczególnie na własnym boisku jest bardzo mocna. Dylematów nie było końca, ale zdecydowaliśmy się na zmianę ustawienia i taktyki na ten mecz, aby osiągnąć wymarzony sukces. Wymarzony, bo remis był dla mnie osobiście wynikiem, który wziąłby w ciemno przed meczem znając siłę ekipy z Wojkowic. Przyjęliśmy taktykę cierpienia i oczekiwania na swoją szansę, kiedy przeciwnik opadnie z sił licząc, że jak najdłużej nie stracimy bramki. Udało się wygrać, chociaż nie lubimy grać takiego antyfutbolu, ale w sporcie wynik jest ważniejszy niż wrażenia artystyczne. Stworzyliśmy w tym meczu chyba trzy sytuacje, z czego dwie w drugiej połowie bardzo groźne i już po pierwszej (strzał Kijasa głową i dobitka Cieślika) mogliśmy się cieszyć z prowadzenia. Co się odwlecze...rzut rożny jak zwykle nasza siła, wykonany beznadziejnie, "przedłużka Kijasa" i nasz nowy nabytek Karol Słomski uderza pod poprzeczkę i eksplozja radości w naszych szeregach. Dowieźliśmy wynik do końca, ale trzeba przyznać, że Wojkowice przez cały mecz prowadziły grę o walczyły do końca o bramkę/bramki. Znakomity mecz rozegrali Iwaniuk, Kijas i Pysno, którzy z niesamowitym wyczuciem reagowali na sytuacje boiskową. Wsparcie pozostałych chłopaków, którzy zostawili sporo zdrowia było również nieocenione (Kalwasiński, Strojek i niezniszczalny Cieślik). Z przodu brakowało nam przetrzymania piłki, ale wynikało to z dużej nerwowości poczynań i z przyjętej przez nas taktyki prostej gry na tym czymś, co nazywa się piłkarską murawą, która była przeciwnikiem dla obu zespołów. Gratulacje dla zespołu za to, że przyjęli do głów, że będziemy cierpieć i grac brzydki futbol, aby później się cieszyć.

Łukasz Stępień (kapitan Górnika): Trudno cokolwiek powiedzieć po takim meczu, bo przegraliśmy mecz, którego nawet nie mieliśmy prawa zremisować, ale taka bywa piłka, że nie zawsze wygrywa lepszy. Tęcza w czasie 90 minut była 3 razy w naszym polu karnym, a bramkę zdobyli po nieudanym wykonaniu rzutu rożnego, ale w tej sytuacji mieli dużo szczęścia i piłka wpadła do naszej siatki w 70 minucie. My natomiast mieliśmy przewagę w posiadaniu piłki, mieliśmy kilka znakomitych sytuacji,  ale bardzo dobrze w bramce Tęczy spisywał się ich bramkarz, który myślę wygrał im mecz. Drużynie z Błędowa gratuluję 3 punktów.

LO gr.4 Katowice   Tęcza Błędów – Zagłębie II Sosnowiec 3:2
Radosław Orłowski (trener Tęczy): To był mecz, który po raz drugi z rzędu wygrywamy charakterem i szczęściem. Środkowy mecz w Wojkowicach dokonał niesamowitych zniszczeń fizycznych u naszych zawodników, a z kontuzjami zagrali Pysno i Koster, a na trybunach wylądował Głowa, który rozbił łuk brwiowy w środę po zderzeniu ze Stępniem. Dodając do tego braki manewru przy nieobecności Zacharskiego i Staszczyszyna, oraz rekonwalescencji Świerczyńskiego, to tak wyglądał cały obraz sytuacji. Brak świeżości było ewidentnie widać w pierwszej połowie, gdzie dominował zespół gości,  grając szybko i dynamicznie, a my tylko asystowaliśmy. Szczęście, że szybko reagowaliśmy bramkami i przede wszystkim tą bardzo ważną do szatni. Zespół Zagłębia to bardzo dobrze zorganizowany zespół w ataku, ale w obronie popełniają dużo błędów z czego skrzętnie skorzystaliśmy bazując na naszym doświadczeniu. Kiedy zrobiło się 2-2 to większość zawodników chyba chciała zakończenia meczu, ale znowu spryt i doświadczenie Złotego i dosłownie dowozimy zwycięstwo do końca meczu. Stąpamy twardo po ziemi i chcemy się odbudować fizycznie w tym tygodniu pod kątem dwóch najbliższych meczów z Silesią i Łagiszą, które w dzisiejszej sytuacji zapowiadają się na egzamin dojrzałości tej drużyny.

LO gr.4 Katowice   Zagłębie II Sosnowiec - Drama Zbrosławice 1:1 (środa)
Dariusz Dwojak (trener Dramy): Z wielkimi obawami jechaliśmy do Sosnowca, ale mecz pokazał, że były one niepotrzebne. To my przez cały mecz byliśmy lepszą drużyną i w pierwszej połowie powinniśmy prowadzić co najmniej 3:0, ze względu na nasze trzy setki i brak sytuacji gospodarzy. Drugą połowę znów mieliśmy pod kontrolą prowadząc 1:0. Mecz byłby perfekcyjny, gdyby nie jedyna sytuacja gospodarzy i do tego wykorzystana. Szkoda tych punktów, bo w końcówce znów mieliśmy setkę na 2:1. Powtórzę raz jeszcze, że po bardzo dobrze zagranym meczu, wielkim zaangażowaniu i  szybkim tempie uzyskaliśmy niestety tylko jeden punkt.

LO gr.4 Katowice   Drama Zbrosławice – Silesia Miechowice 2:2
Dariusz Dwojak (trener Dramy): Mecz u siebie z Miechowicami w ogromnym upale, do tego po wyczerpującym meczu w środę, nie był w naszym wykonaniu tak dobry jak poprzednie spotkanie. Słowo podziwu dla obydwu drużyn za ambicję i determinację do samego końca. Znów prowadziliśmy 1:0, mieliśmy sytuację na 2:0 w pierwszej połowie. Niestety goście w drugiej połowie wyrównali i za chwilę wyszli na prowadzenie 2:1. W końcówce pokazaliśmy charakter i doprowadziliśmy do remisu, a ostatnie 15 minut mimo tego, że graliśmy w 10 nie dało się tego zauważyć na boisku. Wielkie słowa uznania dla chłopaków za serducho jakie zostawili na boisku. Szanujemy ten remis, dzięki Panowie. Pierwsza bramka Borowca z wolnego na 1:0 stadiony świata. Oby tak dalej młody!

Eugeniusz Wyląg (trener Silesii): Moim zdaniem bardzo dobry mecz. Z dwóch stron dużo szybkich akcji zakończonych strzałami i paradami bramkarskimi. Wszystko było to co potrzebne widowisku. Ogólnie jestem zadowolony, choć nie wszyscy piłkarze udźwignęli ciężar zmian dziś. Mecz przy tej pogodzie bardzo fajny. Wysokie tempo. Remis mi się wydaje wynikiem sprawiedliwym. Był moment, że mogliśmy wyjść na prowadzenie w pierwszych akcjach, lecz ich nie wykorzystaliśmy ich i straciliśmy bramkę. Później dobra reakcja po przerwie, dwie bramki i w końcówce karny niepotrzebny. Trudno skończyło się remisem, ale to zawsze punkt i mecz nie przegrany.  

LO gr.4 Katowice   Siemianowiczanka Siemianowice Śląskie  - Szczakowianka Jaworzno 2:3
Krzysztof Szybielok (trener Siemianowiczanki): Bardzo dobrze weszliśmy w mecz. Do momentu zdobycia bramki, byliśmy drużyną przeważającą nie dającą żadnych argumentów drużynie przeciwnej. Szczakowianka była groźna jedynie ze stałych fragmentów gry, co potwierdziła zdobywając bramkę na 1:1. W drugiej połowie szybko stracona bramka pobudziła nas do jeszcze lepszej gry, która poskutkowała golem na 2:2. Niestety szczęście tego dnia sprzyjało gościom i to oni z kolejnego stałego fragmentu gry zdobyli bramkę na 2:3. Mieliśmy co prawda jeszcze sytuację na remis w ostatniej minucie, ale chyba tego dnia nie było nam dane zdobyć nawet 1 punktu.
 
Łukasz Bereta (trener Szczakowianki): Bardzo cieszymy się z wygranej, ponieważ Siemianowiczanka to zgrany i doświadczony zespół. Myślę, że mecz mógł się podobać ponieważ było dużo sytuacji strzeleckich, oraz padło aż 5 bramek. My już myślimy o kolejnym meczu i chcemy jak najlepiej się przygotować, ponieważ nasz okres przygotowawczy był bardzo krótki.

LO gr.4 Katowice   Szczakowianka Jaworzno – Łazowianka Łazy 4:1 (środa)
Łukasz Bereta (trener Szczakowianki): Zagraliśmy najlepszy mecz od mojego pobytu w Szczakowiance. Bardzo dobrze rozgrywaliśmy i utrzymywaliśmy się przy piłce. Mam nadzieję, że z czasem będzie to jeszcze lepiej wyglądało, ponieważ w drużynie jest duży potencjał.

LO gr.4 Katowice   Łazowianka Łazy – Odra Miasteczko Śląskie 1:0
Hubert Maciążek (trener Łazowianki): Po tym meczu chciałem pogratulować chłopakom za pracę jaką wykonali i wielki szacunek za stu procentowe dostosowanie się do taktyki jaką sobie nakreśliliśmy. Ten mecz miał wszystko czego oczekuje kibic, czyli walka na boisku, sporo sytuacji, oraz karny, który wybronił Marcin. Wielkie brawa jeszcze raz dla Chłopaków, że potrafimy grać na zero z tyłu!  

A klasa Sosnowiec   Łazowianka II Łazy – Niwy Brudzowice 0:2
Sebastian Gzyl (trener Niw): Najważniejsze dobrze zacząć. Fatalne boisko, mecz z gatunku "wygrać i zapomnieć". To osiągnęliśmy bez straty bramki co równie ważne. Teraz liczy się wyłącznie kolejny mecz.

A klasa Sosnowiec   Górnik Sosnowiec – SSZ Ujejsce 2:0
Maciej Bablok (trener Górnika): Początek meczu dosyć nerwowy, każda z drużyn chciała dobrze się zaprezentować w pierwszym meczu sezonu. Początkowo groźnie zaatakowali goście z Ujejsca , jednak w miarę upływu czasu zaczęliśmy przeważać i dochodzić do bardzo dobrych sytuacji podbramkowych rażąc niestety nieskutecznością. Druga połowa jeszcze lepsza w naszym wykonaniu, jednak bramkarz gości był tego dnia w świetnej dyspozycji. Dopiero seria rzutów różnych przyniosła zmianę rezultatu. Po golu grało się nam już łatwiej. Zawodnicy złapali trochę "luzu", czego konsekwencją była druga bramka po szybkim ataku. Cała nasza drużyna zasługuje na wielkie słowa uznania. Chłopcy zostawili na boisku sporo zdrowia wygrywając mecz z trudnym rywalem, który na pewno będzie groźny dla każdego w tej lidze.

Michał Chmielowski (trener SSZ): Od pierwszych minut staraliśmy się narzucić gospodarzom nasz styl gry, jednak średni pressing w ich wykonaniu skutecznie paraliżował nasze poczynania. Do tego nadzialiśmy się na trzy groźne kontry i gdyby nie nasz bramkarz byłoby już po meczu do przerwy. W drugiej połowie mieliśmy swoje sytuacje , ale brakło wykończenia i w końcówce meczu to się zemściło. Ogólnie zbyt wielu zawodników "nie dojechało" na ten mecz i zasłużenie przegraliśmy.

A klasa Sosnowiec   Ostoja Żelisławice – KP Sarnów 2:4
Łukasz Gorgoń (kierownik KP): Pierwsza połowa zupełnie do zapomnienia. Bardzo dużo niedokładności i chaosu na boisku, choć to gospodarze mieli groźniejsze okazje w pierwszej odsłonie.  Druga część rozpoczęła się lepiej dla nas, gdy Michał Lis wykorzystał sytuację sam na sam. Następny gol to kapitalne uderzenie Krzanowskiego z około 30 metrów, chwilę później bramkarz Żelisławic przypadkowo nabija Kreciwilka i mamy 3-0. Czwarty gol to świetne podanie Sadowskiego do Kellera,  który puszcza piłkę między nogami golkipera gospodarzy. Ostoja pod koniec meczu zdobywa bramki za sprawą Sierki i Kocota, który wykorzystał rzut karny.

A klasa Sosnowiec   KSGP – Skalniak Kroczyce 2:0
Dariusz Wolny (trener Skalniaka): Mecz przegraliśmy na własne życzenie, mając doskonałe sytuacje nie potrafiliśmy pokonać bramkarza gospodarzy, mimo absencji 3 zawodników.

A klasa Sosnowiec   MKS Poręba – Przemsza Okradzionów 1:3
Piotr Szczerba (trener MKS): W naszym przypadku to śmiało można określić, że były to miłe złego początki. Pierwsza połowa bardzo dobra w naszym wykonaniu, ale nie wykorzystaliśmy kilku dogodnych sytuacji, które mieliśmy. Na drugą połowę można powiedzieć, że zostaliśmy w szatni. Jak wykorzystać sytuacje bramkowe pokazali nam goście i zanim się otrząsnęliśmy już przegrywaliśmy 1 - 2. Próba zmiany wyniku skończyła się kolejną bramką w doliczonym czasie gry. Podsumowując wygrała drużyna dojrzalsza i umiejąca wykazać się sprytem w wykorzystaniu nadarzających się sytuacji. My na pewno jesteśmy nieco zawiedzeni wynikiem i przebiegiem drugiej połowy. Żeby wygrywać trzeba grać na odpowiednim poziomie więcej niż 45 minut... Potrzebujemy jeszcze trochę czasu żeby zgrać zespół. Mam nadzieję, że nasza gra w kolejnych meczach przyniesie sporo radości naszym kibicom, którzy bardzo licznie zjawili się na meczu.

Kamil Piętka (trener Przemszy): Bardzo się cieszę, że w pierwszym meczu na ciężkim terenie udało nam się wywieźć 3 punkty. Pierwsza połowa bardzo słaba w naszym wykonaniu, przegrywaliśmy wszystkie piłki powietrzne, dzięki temu drużynie przeciwnej udało się zdobyć bramkę po stałym fragmencie gry. W drugiej połowie naszym celem było zbieranie drugich piłek, oraz przyspieszenie gry w środkowym sektorze boiska. Dzięki temu udało nam się trafić wyrównującego gola. Na tle przeciwnika wyglądaliśmy bardzo dobrze pod kątem fizycznym, więc kwestią czasu było kiedy strzelimy bramkę na 2:1. Przy wyniku 2:1 nasz zespół cofnął się do niskiego presingu i graliśmy z kontry, gdzie w doliczonym czasie gry strzelamy zwycięskiego gola. Podsumowując przebieg spotkania można stwierdzić, że jest to drużyna niewygodna zwłaszcza u siebie, dzięki wzmocnieniom jakich dokonali w rundzie jesiennej na pewno będą drużyną, która niejednokrotnie będzie urywać punkty. My już skupiamy się na następnym meczu, przyjeżdża do nas aspirant do awansu Niwy Brudzowice, na pewno będziemy chcieli powtórzyć wynik z wiosny, gdzie wygraliśmy 3:2.

A klasa Sosnowiec   KS Preczów – Zgoda Byczyna 6:4
Krzysztof Masłowski (trener KS): Nasze pierwsze spotkanie w A Klasie wypadło pozytywnie, choć wynik mógł być zgoła inny. Co prawda wynik spotkania my otworzyliśmy, lecz trzeba przyznać, że od pierwszych minut ton spotkania nadawali goście, którzy są zespołem bardzo dobrym i bardzo silnym fizycznie. I właśnie siłę swą pokazywali w rozegraniach stałych fragmentów. Pierwsza połowa remisowa 2-2 ze wskazaniem na przyjezdnych, natomiast druga połowa wyrównana z bardzo dużą naszą skutecznością pod bramką rywali i przy doprowadzeniu do wyniku 6-2. Indywidualne nasze błędy pomogły rywalom na strzelenie dwóch goli, przez co wynik meczu można uznać za tzw. wakacyjny futbol. Cieszymy się z wyniku jak i z tego, że tego rywala mamy za sobą.

B klasa Zabrze   Drama Kamieniec – Walka Zabrze 1:5
Wojciech Strużyna (trener Walki): Pierwsze mecze zawsze są dla nas trudne. Dwa ostatnie sezony rozpoczynaliśmy od porażek. Uczulałem zespół, że trzeba dobrze zacząć sezon, bo to bardzo ważne. Spotkanie dosyć jednostronne, o czym świadczy wynik. Ogólnie jestem zadowolony, ale nie możemy popadać w samozadowolenie, bo w sobotę kolejny mecz i trzeba potwierdzić dobrą formę.

CLJ   GKS Bełchatów - Ruch Chorzów 3:2
Ireneusz Psykała (trener Ruchu): Pierwsza połowa przebiegała pod nasze dyktando, mieliśmy inicjatywę i dwie okazje do zdobycia bramki. W pierwszej piłka trafiła w poprzeczkę, w drugiej na linii wyłapał ją bramkarz. Po przerwie błędy indywidualne zadecydowały o stracie goli - szczególnie pierwszej i tej trzeciej, w ostatniej sekundzie spotkania. To był jakiś koszmar - "świeca" zagrana w pole karne nie spotkała się z reakcją obrońców, przeciwnik uderzył główką, a bramkarz tylko odprowadził piłkę wzrokiem do siatki. Zbyt dużo błędów popełniliśmy w defensywie. W przerwie boisko opuścić musiał Mateusz Machała, który doznał kontuzji i musieliśmy w drugiej linii ustawić Adriana Dąbrowskiego jako środkowego obrońcę. Po raz kolejny nowy przepis dał się nam we znaki i ograniczył działanie. Jeśli chodzi o samą grę, to brakuje nam płynności, dokładności. Dochodzimy do 25 metra i nie ma odpowiedniego dogrania, natomiast w obronie przegrywamy zbyt wiele pojedynków "jeden na jeden". Dobrze to wyglądało, cały czas goniliśmy wynik, mieliśmy też sytuację na 2:3, ale strzał Tomka Hołosia wybronił nogą bramkarz. Wydawało się, że argumenty są po naszej stronie, ale przypadkowa bramka po błędzie obrońców i bramkarza sprawiła, że przegrywamy. Szkoda... Brakuje nam monolitu i wciąż szukamy personalnego ustawienia.


Jesteś chcesz wyrazić swoją krótką opinię na temat rozegranego meczu, wyślij ją na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Na maile czekamy do poniedziałku wieczora (max. wtorek 20.00). W tytule wpisz ligę, mecz, imię i nazwisko oraz piastowaną funkcję. „UPSZ” będzie się ukazywać w każdą środę.

 

Źródło: slzpn.katowice.pl, własne / Rafał Sacha, Sebastian Dziedzic

 

Ostatnio zmieniany środa, 22 sierpień 2018 20:58

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.