Log in

UPSZ: Usłyszane pod szatnią. Opinie pomeczowe. (18-6)

  • Napisane przez Rafał Sacha / Sebastian Dziedzic
  • 1 komentarz

Witamy wszystkich kibiców, piłkarzy, działaczy oraz trenerów. Oto wypowiedzi po rozegranych spotkaniach. Zapraszamy wszystkich chętnych, którzy by chcieli, aby ich komentarz ukazał się w artykule do wysyłania opinii pomeczowej (info i mail na końcu strony).

 

Oto wypowiedzi pomeczowe:

II runda Pucharu Polski Katowice   MKS Mysłowice – Orzeł Mokre 0:4
Wojciech Kempa (trener Orła): Puchar rządzi się swoimi prawami, w takim meczu mogą zagrać zawodnicy, którzy mniej grają w lidze i mogą pokazać się z jak najlepszej strony, i udowodnić swoją przydatność do zespołu. Cieszy zwycięstwo, gra na zero z tyłu i potraktowanie tego meczu poważnie strzelając 4 bramki.

Kamil Thiel (Orzeł): Kolejne zwycięstwo bardzo cieszy tym bardziej, że zagraliśmy na 0 z tyłu. Z każdym meczem nabieramy więcej pewności siebie, brakowało tego w pierwszych meczach, a co za tym idzie zaczęliśmy strzelać bramki, czego dowodem jest dzisiejszy wynik 4:0. W zespole czuję się z dnia na dzień coraz lepiej, także wspólnie idziemy w dobrym kierunku.

IV liga śląska 1 gr   Polonia Bytom - Warta Zawiercie 0:3
Sebastian Stemplewski (trener Warty): Na pewno druga minuta miała duży wpływ na przebieg meczu, ale w przekroju całego spotkania również nie pozwoliliśmy rywalowi na zbyt wiele. To co sobie zakładaliśmy przed tym meczem zostało zrealizowane. Widać było, że poloniści boją się naszych stałych fragmentów gry. Jeśli chodzi o karnego to jestem pewien, że Damian Adamiecki był w tym przypadku faulowany. O naszej dominacji może świadczyć fakt, że rywal w pierwszej połowie tylko raz nam zagroził i to po błędzie naszego bramkarza, a poza tym dochodził do pewnego momentu i był blokowany. Te trzy punkty są dodatkiem do prezentu dla Prezydenta Miasta, który obchodził swoje urodziny i bardzo nas wspiera.

IV liga śląska 1 gr   Sarmacja Będzin - Przemsza Siewierz 3:2
Szymon Stawowy (trener Sarmacji): Wiedzieliśmy, że Siewierz przyjedzie do nas i będzie walczył o trzy punkty, bo jego sytuacja w tabeli to wymusza. Nie potrzebnie narobiliśmy sobie fermentu, prowadzać 2-0 i mając sytuację przez co można było spokojnie to skończyć. Niestety błąd bramkarza i mamy 2-1, jest kontakt od razu piłka zagrana i 2-2. Nie potrzebna nerwówka i kolejne błędy, ale zawodnicy mnie posłuchali, bo im mówię, że jak się straci bramkę to trzeba chwilę poczekać i unormować grę. Siewierz przy remisie miał swoje sytuacje i mógł wygrać, ale graliśmy dobrze w defensywie i kontrowaliśmy rywala, stąd też ten stały fragment gry, który ćwiczymy i to co było rozrysowane przed meczem to weszło. Warto dla takich chwil grać, tak jak po meczu mówili moi zawodnicy. Jesteśmy od paru miesięcy ze sobą i te błędy nam się zdarzają, ale zwycięzców podobno się nie sądzi. Szkoda sytuacji na 4-2 bo przy tej akcji już było widać, że każdy z nas chce.

Szymon Kapias (Przemsza): No cóż z boiska wyglądało to tak, że doszło do horroru jak u Hitchocka. Tracimy bramki i wprawdzie potrafimy podnieść się z kolan, a później mamy niefarta i nieszczęście, ktoś może powiedzieć, że to brak umiejętności, ktoś że coś innego, ale wpada bramka na 3:2 i niestety przegrywamy mecz, który mogliśmy zremisować. Nawet przy większym szczęściu wygrać, ale niestety piłka jest taka, że liczy się to co w sieci i dzisiaj drużyna Sarmacji strzeliła jedną bramkę więcej.

IV liga śląska 1 gr  Górnik Piaski - Polonia Poraj 1:4
Damian Nowak (trener Polonii): Pomimo wysokiej wygranej mecz nie należał do gatunku tych łatwych. Mogę nawet to spotkanie porównać do meczu Górnika z rezerwami Rakowa. Górnik mądrze się przesuwał, grał niskim pressingiem i był skoncentrowany na grze na swojej połowie. Przez to ciężko było nam stworzyć sytuacje plus nie pomagało do tego boisko, które jest jednym z najsłabszych w lidze. Po strzelonej bramce na 1-0 i kolejne na 2-0 gra się już uspokoiła, a całkiem pomogła nam bramka po przerwie, która już zamknęła to spotkanie. Dlatego dokonaliśmy wielu zmian, aby podstawowi zawodnicy mogli odpocząć przed kolejnym spotkaniem. Jeden błąd w defensywie dał bramkę honorową Piaskom.

IV liga śląska 1 gr   RKS Grodziec - Unia Kosztowy 0:0
Bartosz Kubisa (trener RKS-u): Muszę przyznać, że ten mecz zagraliśmy słabo, może po części z powodu, że kilku zawodników miało na głowie rzeczy poza boiskowe. Po dziesięciu meczach bez porażki, a zarazem z bramkami takie spotkanie mogło się przytrafić, zwłaszcza że część zawodników zagrało przeciętne zawody. Na pewno sporo zdrowia kosztowało nas spotkanie z Szombierkami. Beniaminek z Kosztów jest solidną drużyną, dlatego trzeba było bardziej dać z "pod wątroby". Musimy teraz szybko to przetrawić i jestem pewien, że szybko takie spotkanie nam się nie przydarzy. Sześć zmian to efekt dwóch zmian wymuszonych. Po siedmiu kolejkach można powiedzieć, że będzie 10 zespołów, które powalczą o wysokie miejsca, a reszta o utrzymanie.

Sebastian Idczak (trener Unii): Wynik 0-0 jest kwintesencją tego co działo się na boisku, gdzie sytuacji bramkowych było bardzo mało. RKS miał taką jedną, my natomiast bardzo dobre uderzenie Jakubczyka. Uważam, że bardzo dobrze zagraliśmy w tyłach odcinając boki rywala, przez co nie mógł się on rozwinąć. Dlatego podsumowując remis uważam, za sprawiedliwy z lekkim niedosytem, ale ten punkt na ciężkim terenie trzeba szanować. Grę defensywną mamy poukładaną, ale posypały się nam przody przez kontuzje Giesy i czerwoną kartkę Wolnego.

IV liga śląska 1 gr   MKS Myszków - Unia Dąbrowa Górnicza 0:3
Piotr Pierścionek (trener Unii): W tym meczu wygrała drużyna, która była konkretniejsza, wprawdzie nie stworzyliśmy wielu sytuacji, ale skutecznie kontrowaliśmy. Uderzenia były we właściwy momencie, dlatego wypunktowaliśmy rywala jak rasowy bokser. Po ostatnim spotkaniu zdecydowałem się na kilka zmian w składzie i na ławce siedli zawodnicy, którzy dotychczas na niej nie przebywali. Dziękujemy działaczom i władzą Myszkowa za możliwość zmiany gospodarza. Na tą chwilę pozostajemy bez domu, ponieważ kolejne dwa boiska zaatakował robak, który zjada korzenie trawy. Przez to na siedem spotkań, siedem zagraliśmy na wyjeździe, bo naszym domem są Strzemieszyce. W samym wrześniu na obiektach COSIR-u musi odbyć się przeszło 80 spotkań. Przez wyłączenie Błędowa, Strzemieszyc i Konopnickiej pozostałe murawy są bardzo obciążone i mam nadzieję, że ten problem zostanie szybko dostrzeżony przez władze miasta.

IV liga śląska 1 gr   Gwarek Ornontowice - Raków II Częstochowa 2:0
Mariusz Wojnar (trener Gwarka): Zagraliśmy w pierwszej połowie zachowawczo, bo nie wiedzieliśmy kto z pierwszego składu Rakowa przyjedzie do nas. W przerwie zdecydowałem się na ofensywną zmianę Jaworskiego, która dała nam dużo ożywienia. Zaczęliśmy kontrolować ten mecz stwarzając sobie kolejne sytuacje. Generalnie spotkanie oceniam pozytywnie i musieliśmy je wygrać po porażce z Kosztowami, ponieważ chcemy iść w górę tabeli.

LO Częstochowa   MLKS Woźniki - Sparta Lubliniec 2:4
Adam Krzęciesa (trener Sparty): Słaby mecz w naszym wykonaniu. W pierwszej połowie graliśmy bardzo słabo. W drugiej strzelaliśmy szybko 3 bramki i wyszliśmy na prowadzenie dwoma bramkami. Gospodarze jednak walczyli dzielnie i wyrównali. Na koniec mieliśmy 2 doskonałe okazje na wywiezienie 3 punktów, ale się nie udało. Z przebiegu meczu i zważając na naszą grę i absencje zawodników uważam, że wynik sprawiedliwy. Bramki straciliśmy po błędach indywidualnych i jedną z dwu metrowego spalonego. Natomiast nam nie uznano bramki prawidłowo zdobytej, bo podobno był spalony. Jak drużyna przegrywa po błędnych decyzjach (niekoniecznie chodzi o ten mecz, bo byliśmy po prostu słabi), to trenera mogą pożegnać, a jak sędzia się myli, to nic się nie dzieje i konsekwencji nikt nie wyciąga.

LO gr.1 Katowice   MKS Mysłowice - Fortuna Wyry 1:0
Marek Mazur (trener Fortuny): Stało się, doznaliśmy pierwszej porażki. Trochę szkoda, bo to my prowadziliśmy grę, byliśmy drużyną przeważającą, stwarzającą sytuacje. Drużyna przeciwna walczyła i stworzyła sobie dwie sytuacje na mecz. Jedną wykorzystała po naszym fatalnym błędzie obrońców i bramkarza. Jeden pozytyw jest taki, że dobrze wyglądaliśmy w ataku pozycyjnym. Zabrakło w kilku sytuacjach tej kropki postawić. Gratulacje dla przeciwnika, a my dalej pracujemy i dążymy do tego, by wygrywać.  

LO gr.1 Katowice   Urania Ruda Śląska - LKS Studzienice 8:1
Tomasz Malcharek (trener LKS-u): Mecz dla nas całkowicie nieudany. Za łatwo traciliśmy bramki, choć mieliśmy swoje sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy. Dodatkowo pora meczu sprawiła, że było nas mało i kończyliśmy w 9.

LO gr.1 Katowice   Pogoń Imielin – Ogrodnik Cielmice 1:1
Grzegorz Rajman (trener Pogoni): Dziękuję bardzo zawodnikom za wysiłek włożony w ten mecz, bo graliśmy z doświadczoną i poukładaną drużyną. Co prawda nie wygraliśmy tego spotkania i oczywiście czujemy niedosyt, ale jest powiedzenie jeżeli nie umiesz meczu wygrać, przynajmniej go zremisuj i my ten punkt szanujemy. Uważam, że w przekroju całego spotkania byliśmy stroną dominującą i stworzyliśmy więcej sytuacji bramkowych, lecz brakowało szczęścia (słupek, poprzeczka) i typowego napastnika (którego zresztą na chwilę obecną nie posiadamy), który w kilku sytuacjach wykończyłby parę przechodzących piłek, a w konsekwencji dał upragnione zwycięstwo. Ubolewam również nad tym, że praktycznie w każdym meczu gramy w innym zestawieniu personalnym z powodu braku kilku zawodników (Śliwa, Dreszer, Cuber, Jedynak), co w rywalizacji o czołowe lokaty jest dużym utrudnieniem. Sukcesywnie wprowadzamy również młodzież, która jednak potrzebuje czasu i nie będzie na obecna chwilę decydowała o obliczu zespołu. Jestem również przekonany, że zespół Ogrodnika jeżeli zagra z takim zaangażowaniem jak w naszym spotkaniu, to odbierze punkty niejednej drużynie,  czego im z całego serca życzę.

LO gr.1 Katowice   Piast Bieruń Nowy - Podlesianka Katowice 0:3
Daniel Kaczor (trener Podlesianki): Jadąc do Nowego Bierunia spodziewaliśmy się ciężkiego meczu na pograniczu gry faul. Wiedzieliśmy, że Piast to drużyna własnego boiska i u siebie rzadko schodzi pokonana. Mecz mógł się podobać, gra była szybka zacięta, ale wszystko zgodnie z zasadami Fair Play. Moi zawodnicy zagrali bardzo dobre zawody i zasłużenie wygrali. Pierwszą bramkę zdobył Renner, przed przerwą podwyższył Rosiński, a po przerwie mecz ustawił Colik. Między 2 a 3 bramką mieliśmy kilka kontrataków, jednak brakowało trochę spokoju napastnikom, a przede wszystkim sędziemu liniowemu, który bardzo ochoczo podnosił fankę nawet w sytuacjach kilkumetrowego zapasu. Mecz był naprawdę ciekawy, zarówno my jak i gospodarze chcieli grać w piłkę, i śmiało mogę powiedzieć, że jest to pierwszy mecz między tymi drużynami, który z przyjemnością się oglądało. Za tydzień poprzeczka podniesiona do maksimum, bo czeka nas wyjazd do Mikołowa na mecz z AKS.

Dawid Brehmer (kapitan Podlesianki): Mecz na specyficznym boisku, na którym zespół Piasta bardzo rzadko przegrywa. Podeszliśmy do spotkania bardzo dobrze taktycznie i zamiast iść na wojnę z gospodarzami, wyczekaliśmy ich i metodycznie punktowaliśmy. Obrona zagrała dziś bardzo solidnie, praktycznie ani razu nie dopuszczając do sytuacji pod naszą bramką. Wynik mógł być okazalszy, ale brakowało nam w tym spotkaniu dokładniejszego ostatniego podania. Teraz skupiamy się na kolejnym ciężkim wyjeździe z AKS-em Mikołów.
 
LO gr.2 Katowice   Tęcza Wielowieś - Orzeł Mokre 1:4
Wojciech Kempa (trener Orła): Ciężki teren, ale wygraliśmy pewnie i przekonywująco jakbyśmy byli bardziej skuteczni to mogliśmy wywieźć wyższe zwycięstwo. Najważniejsze, że wygraliśmy już myślimy o sobotnim spotkaniu i przygotujemy się do niego jak najlepiej.

Krzysztof Poznański (Orzeł): Dzisiejsze spotkanie pokazało, że jesteśmy na dobrych torach, żeby piąć się do góry tabeli i zmazać plamę z pierwszych spotkań, wcale nie było tak łatwo jak na to wynik wskazuję . Ciężki teren boisko nie pozwało nam na wiele, ale podjęliśmy rękawice i wyszliśmy zwycięsko z tego spotkania. Cieszy to, że stwarzamy sobie już więcej sytuacji bramkowych, a z spotkania na spotkanie jest lepsza skuteczność . Teraz trzeba utrzymać tą dobra passę i myślę, że pod koniec rundy będziemy wysoko.

LO gr.2 Katowice   Przyszłość Ciochowice – Sośnica Gliwice 0:3
Piotr Wieczorek (trener Sośnicy): Po trzech porażkach z rzędu (licząc też mecz pucharowy ), jadąc na mecz z ostatnią drużyną w lidze Przyszłością Ciochowice, chcieliśmy przerwać tą złą passę i pokonać zespół gospodarzy. Wiedzieliśmy, że nie będzie to łatwe, ponieważ gospodarze mając na koncie zero punktów będą chcieli za wszelką cenę zdobyć pierwsze punkty. W pierwszej połowie mecz był dość wyrównany, ale to gospodarze stworzyli sobie dobrą sytuacje, ale na nasze szczęście zawodnik gospodarzy zmarnował dogodną sytuacje. Druga połowa to już nasza dominacja, strzelamy trzy bramki i zasłużenie wygrywamy 3:0. Tak więc przerywamy złą passę i z optymizmem patrzymy na następny mecz z Czerwionką - Leszczyny.

Paweł Barański (Sośnica): Mecz dla nas bardzo ważny. Po słabszym okresie musieliśmy się w końcu przełamać i to nam się udało. Pierwsza połowa w miarę wyrównana, lecz myślę, że z naszą lekką przewagą. W drugiej udało się dosyć szybko zdobyć gola na 1:0 i myślę, że od tego momentu kontrolowaliśmy to spotkanie w stu procentach. Dobiliśmy rywali golami na 2 i 3:0, i wracamy do Sośnicy z kompletem punktów, co bardzo nas cieszy. Za tydzień czeka nas kolejny wyjazd do Czerwionki i miejmy nadzieję, że tam też powalczymy o 3 punkty.

LO gr.4 Katowice   Cyklon Rogoźnik – Odra Miasteczko Śląskie 1:5
Mateusz Mańdok (trener Cyklonu): Mamy problem, ba, nie jeden. Jednak to nie miejsce i czas, aby wylewać żale. W dzisiejszym meczu nie mieliśmy argumentów, aby spróbować coś ugrać. A obecność bramkarza biegającego w linii ofensywnej jest tylko tego potwierdzeniem. Odra była zdecydowanie lepszą drużyną i wynik nie jest przypadkowy. Szczególnie pod względem fizycznym różnica była widoczna. Nadzieja zaświeciła po golu kontaktowym w 67 minucie na 1-2, jednak goście bardzo szybko przejęli kontrolę i skutecznie nas wypunktowali. Na pewno wpływ na tak wstydliwą porażkę, również miała wpływ bardzo duża ilość błędów indywidulanych. Recepta na taki stan rzecz jest tylko jedna. Powrót zawodników kontuzjowanych i praca, praca i jeszcze raz praca.

LO gr.4 Katowice   Drama Zbrosławice – Siemianowiczanka Siemianowice Śląskie 3:2
Dariusz Dwojak (trener Dramy): Kolejny bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu, a co najważniejsze zwycięski. Trzeba przyznać, że z dobrą drużyną, która chciała po prostu grać w piłkę. Od początku w pierwszej połowie to drużyna gości dłużej posiadała piłkę, ale my mądrze graliśmy w defensywie i wychodziliśmy z szybkimi kontrami. I w taki sposób zdobyliśmy dwie bramki, a mieliśmy jeszcze co najmniej dwie sytuacje na podwyższenie wyniku. Druga połowa zaczynała się dla nas idealnie. Po pięciu minutach mieliśmy karnego na 3:0, ale niestety bramkarz gości był lepszy i jak to w piłce się dzieje, przeciwnicy po chwili zdobyli kontaktową bramkę na 2:1, a po pięciu minutach sędzia dał im karnego, którego tylko on widział i zrobiło się 2:2. W 69 minucie po super kontrze i akcji Maciaszka, Koschny do pustaka i mieliśmy 3:2. W 73 minucie sędzia znowu się nie popisał. W pole karne wbiegał Marcin Wujek i ewidentnie został ciągnięty za koszulkę, ewidentny karny i żółta dla gości, w konsekwencji druga i już czerwona - ku zdziwieniu naszym ale i zawodników gości, kartka dla naszego zawodnika. Ostatnie piętnaście minut bardzo nerwowe. Sędzia dolicza 5 minut, ale udaje nam się dowieść zwycięstwa i uważam, że w pełni zasłużone. Po dobrym meczu z obydwu stron byliśmy lepsi o tę jedną bramkę. Dziękuję wszystkim chłopakom, bo zostawili dużo zdrowia na boisku.

Krzysztof Szybielok (trener Siemianowiczanki): Bardzo dobrze rozpoczęliśmy mecz. Szybkie i składne akcje z naszej strony pozwoliły myśleć, że szybko zdobędziemy bramkę. Niestety błąd w kryciu i przegrywamy 0:1. Od tego momentu gospodarze się cofnęli i próbowali grać z kontry. Po błędzie ustawienia w 45 minucie tracimy bramkę do szatni na 0:2. Po przerwie gramy bardzo dobrze i doprowadzamy do wyniku 2:2. W niektórych momentach meczu zagraliśmy nieodpowiedzialnie i to kosztowało nas utratę 3 punktów.

LO gr.4 Katowice   Sokół Orzech - Górnik Wojkowice 2:3
Łukasz Stępień (kapitan Górnika): To nie był najlepszy mecz w naszym wykonaniu, ale najważniejsze w tym wypadku są 3 punkty, biorąc pod uwagę, że zwycięską bramkę strzelamy dopiero w 90 minucie,  a na plus na pewno jest to, że drużyna pokazała charakter i wiarę w zwycięstwo do ostatniego gwizdka. Wracając do samego meczu, to bramkę na 1-0 tracimy już w 2 minucie i musimy "gonić wynik". Sokół cofnął się do głębokiej defensywy ograniczając się do kontrataków. Do przerwy dokumentujemy naszą przewagę dwoma bramkami i wychodzimy na prowadzenie. Druga połowa to ten sam scenariusz. Przeważamy, stwarzamy sytuacje, ale coś funkcjonowało nie tak jak powinno, bo albo marnujemy stu procentową sytuacje, albo to ostatnie podanie jest niedokładne, albo rywala ratuje poprzeczka lub pozycja spalona. A bramkę na 2-2 tracimy w 70 minucie po rzucie różnym,  gdzie chyba troszeczkę przysnęliśmy. Piłka spada na 17 metr pod nogi zawodnika z Orzecha, który uderza nieczysto w piłkę, ale trafia do naszej siatki. Obraz gry nadal się nie zmienił. Mamy przewagę,  stwarzamy sytuacje, a bramkę na wagę 3 punktów zdobywamy tak jak już wspomniałem w ostatniej minucie meczu. Na pewno to zwycięstwo bardziej smakuje, bo odniesione w takich okolicznościach, ale od poniedziałku myślimy i koncentrujemy się na następnym meczu.

LO gr.4 Katowice   Orzeł Miedary – Zagłębia II Sosnowiec 5:2
Adam Krzęciesa (trener Orła): Pierwsza połowa trochę usypiająca z naszymi paroma sytuacjami.  Drugą zaczęliśmy odważniej i agresywniej, co spowodowało, że goście zaczęli się gubić. Zdobyliśmy cztery bramki i mogliśmy jeszcze coś dołożyć. Goście się nie poddali i zdobyli dwie bramki, bo trochę już myślami byliśmy przy trzech punktach i łatwej wygranej. Dziękuję chłopakom za mecz i gratuluję im zwycięstwa. Pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę, a gościom gratuluję dobrej gry. Sami młodzi chłopcy, którzy pokazali się z dobrej strony.

LO gr.4 Katowice   Źródło Kromołów - SKS Łagisza 3:2
Sebastian Golda (trener Łagiszy): Zagraliśmy dobry mecz i powinniśmy go minimum zremisować.  Świadomie zagraliśmy jak grają gospodarze. Jednak zabrakło konsekwencji szczególnie, gdy graliśmy w 10! Były dwie setki i kończąc przynajmniej jedną byłoby po meczu, a tak gospodarze wykorzystali przewagę na 2-2, gdy byliśmy w 9!, oraz w 94 minucie po złym wybiciu piłki w polu karnym. Musimy pracować nad „głową” i będzie ok.

LO gr.4 Katowice   AKS Niwka – Szczakowianka Jaworzno 3:3
Mariusz Grząba (trener AKS): Po dzisiejszym meczu jestem dumny z chłopaków. Byliśmy dzisiaj wreszcie drużyną. Od pierwszej minuty drużyna realizowała plan na ten mecz. Byliśmy drużyną lepszą i tylko wynik nas w tym meczu nie zadowala. Zasłużyliśmy dzisiaj na zwycięstwo, ale cóż piłka jest niesprawiedliwa i znowu dzisiaj szczęście mam nie sprzyjało. Prowadząc 2-0 i 3:1 nie można nie wygrać meczu. Osobną sprawą jest rzut karny podyktowany dla Szczakowianki, nie waham się użyć słowa skandal. Jak można podyktować rzut karny, jeżeli piłka w ogóle nie ma kontaktu z ręką, uderza naszego zawodnika w udo i sędzia nie widząc sytuacji dyktuje na krzyk rzut karny, z którego śmiali się nawet zawodnicy Szczakowianki. Reasumując…szczęśliwy remis gości, którzy w tym meczu nie zasłużyli, aby wywieźć z Orląt Lwowskich punkt. Myślę, że ten mecz będzie dla nas przełomowy i jeżeli w każdym meczu drużyna będzie tak funkcjonowała jak dzisiaj to o przyszłość jestem spokojny.

Łukasz Bereta (trener Szczakowianki): W meczu z Niwką nie wyszliśmy dobrze, rywal wykorzystał to już w 5 minucie. Dopiero od 20 minuty mieliśmy przewagę i sytuacje do strzelania bramek, ale nie były to sytuacje stu procentowe. Po przerwie zagraliśmy zdecydowanie lepiej, lecz nie ustrzegliśmy się błędów i Niwka już prowadziła 3:1. Mimo tego, że mecz zakończył się remisem mamy duży niedosyt. Musimy jeszcze więcej czasu poświecić na treningu na defensywę.

LO gr.4 Katowice   Tęcza Błędów – Łazowianka Łazy 2:1
Radosław Orłowski (trener Tęczy): Mecz pod pełną kontrolą w pierwszej połowie. Do przerwy powinno być 4-0, ale zawiodła skuteczność. Goście oddali jeden niecelny strzał w tej połowie i ograniczyli się do wybijania piłki z własnej połowy. W drugiej połowie Łazowianka dopiero zaczęła nam zagrażać po własnych niewymuszonych błędach. Uspokoił ich na chwilę Pieniążek piękną bramką na 2-0. Później wkradła się w nasze szeregi ogromna nonszalancja i najpierw goście ostemplowali słupek, później po naszym złym zagraniu wyleciał z boiska Dziurowicz, który interweniował poza polem karnym, nie strzelamy karnego na 3-0 i tracimy bramkę z karnego. Tak nie powinna reagować doświadczona drużyna, która ma wynik i kontroluje mecz i później to zwycięstwo nie smakuje najlepiej. Suma Summarum ważne są trzy punkty i powrót do pierwszej trójki w tabeli, co daje nam satysfakcję i spokojną pracę nad stabilizacją zespołu.

Andrzej Miśkowiec (trener Łazowianki): Tęcza była lepszym zespołem w każdym elemencie gry. W drugiej połowie stworzyliśmy sobie sytuacje wynikające z braku koncentracji rywala i szkoda, że przed karnym nic nie wpadło. Najpierw słupek Kyrcza, następnie czerwona kartka i rzut wolny z pozycji z której można bezpośrednio zdobyć bramkę. Marcin Droździk na szczęście wyczuł też intencje strzelca karnego. Nasz młody zespół musi się jeszcze dużo uczyć.   

A klasa Sosnowiec   Unia Ząbkowice - Niwy Brudzowice 2:4
Roman Szczypa (prezes Unii): Po niespodziewanym remisie w poprzednim meczu, w sobotę spotkanie z liderem z Brudzowic. Początek dla faworyta i stracony gol. Po kilku minutach gra się wyrównała, czego efektem był gol dla naszej drużyny po przepięknym uderzeniu z rzutu wolnego Kuby Madejczyka. Niestety tuż przed przerwą stracony gol i przegrywamy 1:2. Po wznowienie gry bardzo podobny przebieg jak w pierwszej połowie. Lider strzela na 3:1, my odpowiadamy na 3:2,  jednak ostatnie słowo należy do gości i porażka 4:2 stała się faktem.

Sebastian Gzyl (trener Niw): To  nie był wybitny mecz w naszym wykonaniu. Trzeba natomiast takie mecze wygrywać i to też zrobiliśmy. Liczą się kolejne 3 punkty i myślimy tylko o kolejnym meczu ze Zgodą Byczyna.  

A klasa Sosnowiec   KSGP - Górnik Sosnowiec 1:1
Maciej Bablok (trener Górnika): Pierwsza połowa słaba w naszym wykonaniu, gospodarze mieli więcej z gry i zasłużenie prowadzili. Po przerwie znacznie lepiej to wyglądało z naszej strony, jednak w kilku dogodnych sytuacjach udało się wykorzystać tylko jedną. Szkoda straconych dwóch punktów, bo tak to osobiście odbieram. Gratulacje dla gospodarzy za walkę i ambitną postawę.

A klasa Sosnowiec   Zgoda Byczyna – Łazowianka II Łazy 5:0
Jacek Skopowski (trener Zgody): W dzisiejszym meczu wygrywamy z rezerwami Łazowianki Łazy 5-0.
Drużyna dotarła do Byczyny w 9 osobowym składzie. W 33 minucie przy stanie 5-0 sędzia ze względu na zdekompletowanie drużyny przyjezdnych odgwizdał koniec meczu.

A klasa Sosnowiec   Przemsza Okradzionów - KP Sarnów 3:3
Kamil Piętka (trener Przemszy): Po raz kolejny wielkie gratulacje dla drużyny, że potrafili odwrócić losy spotkania. Pierwsza połowa należała do drużyny z Sarnowa, gdzie zasłużenie prowadzili 3:1.  Druga połowa zdecydowanie dla nas. Jedna i druga drużyna przy wyniku 3:3 mogła pokusić się o 3 punkty, lecz zabrakło skuteczności. Czeka nas ciężki tydzień, bo w środę gramy mecz pucharowy z Cyklonem, a w sobotę jedziemy do Czeladzi. Jestem spokojny o chłopaków, bo jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie do tej rundy.
 
A klasa Sosnowiec   KS Preczów - CKS Czeladź 0:6
Krzysztof Masłowski (trener KS): Zdecydowanie nasz najsłabszy mecz, w którym goście nas zdominowali na każdej płaszczyźnie. Nie pozwalając byśmy mogli nawet przez chwile pomyśleć o pozytywnym wyniku. Z takich spotkań należy tylko wyciągnąć wnioski, co poprawić i nad czym pracować, by takich meczy było jak najmniej, a teraz tylko praca, praca i jeszcze raz praca.

Artur Szymkowski (trener CKS): Dobrze weszliśmy w mecz, szybko zdobyta bramka ustawiła to spotkanie. Gospodarze nastawieni na kontry, a my w ataku pozycyjnym. Dobra skuteczność pozwoliła na prowadzenie do przerwy 3-0. Po przerwie bez zmian, dalej chcieliśmy zdobywać bramki i to nam się udało. Na wynik 6-0 trzeba było jednak zapracować.
 
A klasa Sosnowiec   Skalniak Kroczyce – KS Giebło 3:0
Dariusz Wolny (trener Skalniaka): Wygraliśmy mecz i to tylko cieszy.

B klasa Katowice   Pogoń II Imielin – Zantka Chorzów 2:3
Rafał Skrzypek  (trener Pogoni): Na pewno mecz z liderem mógł się podobać i chłopaki postraszyli mocno zespól Zantki. Tak jak przed tygodniem bramkę tracimy w 30 sekundzie. Chłopcy najwidoczniej w pierwszych minutach jeszcze śpią, a po straconej bramce budzą się i muszą gonić wynik. Uważam, że piłkarsko to mój zespół w pierwszych 45 minutach wyglądał lepiej. Druga połowa zaczyna się od tzw. ,,bramki życia,, autorstwa Przecherki. 2 minuty później mamy sytuacje 100 procentową do dobicia lidera, ale tym razem Przecherce zabrakło zimnej krwi. Niestety sytuacja ta się zemściła i to my dostajemy dwa dzwony, po których nie byliśmy wstanie się już podnieść przeciwko dobrze zorganizowanej drużynie gości. Chłopaki wyglądają dobrze, może na dzień dzisiejszy nie przekłada się to na zdobycze punktowe, lecz widzę, że nasza praca idzie w dobrym kierunku.

B klasa Sosnowiec   Niegowoniczki 2018 - RKS Zagłębie Dąbrowa Górnicza 0:7
Przemysław Dziura (trener RKS): W meczu z Niegowonicami dałem odpocząć kilku zawodnikom i chciałem sprawdzić kolejnych w meczu o punkty. O mało by się to nie odbiło czkawką, bo drużyna bardzo długo się rozkręcała. Oczywiście mecz pod nasze dyktando, choć rywal doszedł do kilku groźnych sytuacji. Nie szło z gry totalnie, więc pierwsze cztery bramki zdobyliśmy ze stałych fragmentów gry. Cieszy, że kolejny raz dużo do gry wnieśli rezerwowi, którzy strzelili 4 bramki.

B klasa Zabrze   LKS 45 Bujaków - Walka Zabrze 2:3
Wojciech Strużyna (trener Walki): W końcu udało się wygrać z Bujakowem. Mecz bardzo wyrównany. Nam udało się zdobyć pierwsze dwie bramki po stałych fragmentach gry. Przy naszym prowadzeniu 2-0, gospodarze nie mają już nic do stracenia i wszystko stawiają na jedną kartę. To stwarza nam kilka stu procentowych szans na zdobycie gola. Niestety zamiast zamknąć mecz w 60 minucie, dajemy gospodarzom strzelić kontaktową bramkę. W 89 minucie jest remis. Kiedy wszyscy są pewni, że mecz zakończy się podziałem punktów, znowu dopisuje nam szczęście i w ostatniej akcji meczu strzelamy zwycięską bramkę.

CLJ   Ruch Chorzów – Zagłębie Lubin 5:1
Ireneusz Psykała (trener Ruchu): Dzisiaj było widać przede wszystkim zespół. Trzeba pochwalić chłopaków za walkę i zaangażowanie. Pojawiła się nareszcie jakość w grze, ale przede wszystkim to, czego brakowało wcześniej, kolektyw. Być może w pierwszym fragmencie gry, po naiwnym błędzie i straconej z rzutu karnego bramce, jeszcze nie wyglądało to tak, jak miało, ale to, że potrafiliśmy się z tego pozbierać świadczy o tym, że w tej drużynie drzemią ogromne możliwości! I mentalne, i piłkarskie. Możemy się tylko cieszyć, nie będziemy opowiadać tu cudów, że nagle gramy rewelacyjnie. Po prostu wygraliśmy mecz i myślimy już o kolejnym, który chcielibyśmy zagrać na takim samym przyzwoitym poziomie. Dziś trzeba chwalić tylko chłopaków. Przełamać się z zespołem, który często dominuje w tej lidze, to ogromna wartość, a że wynik jest taki, a nie inny... cóż, rewelacja!



Jesteś chcesz wyrazić swoją krótką opinię na temat rozegranego meczu, wyślij ją na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Na maile czekamy do poniedziałku wieczora (max. wtorek 20.00). W tytule wpisz ligę, mecz, imię i nazwisko oraz piastowaną funkcję. „UPSZ” będzie się ukazywać w każdą środę.

 

Źródło: slzpn.katowice.pl, własne / Rafał Sacha, Sebastian Dziedzic

 

Ostatnio zmienianyczwartek, 20 wrzesień 2018 14:54

1 komentarz

  • Kibic
    Kibic czwartek, 20, wrzesień 2018 15:40 Link do komentarza Raportuj

    Runda przyniosła wyniki, które gmatwają sytuację poszczególnych drużyn.
    Aczkolwiek to dopiero 7 kolejka, ale można powiedzieć, ku pewnemu zaskoczeniu, że rola głównego faworyta grupy się zmieniła po pogromie w Bytomiu. Praktycznie, sytuacja wraca do normy, gdy nie można wskazać takiej drużyny. Polonia B. nie nosi już tego tytułu, bo przekonano się, że można ją pokonać i to dosyć wysoko. Zrobiła to drużyna mająca trudności w zwyciężaniu na własnym boisku. Zagrał sprowadzony duet J-S, a obrona nie dopuściła do straty gola. I nie pomoże tłumaczenie, że Polonia od 3 minuty grała w 10-tkę. Jak można nie wiedzieć, że poza polem karnym bramkarz nie może zagrać ręką?! I chyba dotyczy to też klasy pozostałych graczy zbytnio przecenianych. Nie poradzono sobie w Poraju i Bytomiu, to dlaczego inne kluby nie mogą? Pozostają jeszcze mecze np., ze Śląskiem, Grodźcem, Unią K. Z zespołami, które stać na wygraną z Polonią.
    Skończyła się też wiara w moc Szombierek po kolejnej klęsce. Ciekawe porównanie można zrobić meczów w trójkącie mocnych drużyn: Szombry, Unia K., i RKS. Szombry wygrały i przegrały mecz z tymi zespołami, a Unia K., zremisowała 0:0 z RKSem. Ale to właśnie Unia K., wykazała się w tych meczach największą dojrzałością piłkarską, chociaż to nie przełożyło się na więcej punktów.
    Unia K., była lepsza w I połowie od Szombierek, a w meczu z RKSem w II połowie. Można powiedzieć, że jej gracze cechują się i zrywnością i dokładnym rozgrywaniem piłki, ale do pola karnego. Potem coś tracą jej gracze. Natomiast RKS był lepszy od Szombierek w II połowie.
    Jak to wyjaśnić? Wydaje się, że:
    1. Szombierki, po stracie Jarnota, grają słabo i dopiero jakaś specjalna motywacja ( np., przez trenera, wejście nowych graczy) pozwala na odwrócenie losów meczu. Ale taka kalkulacja nie zawsze się sprawdza ( mecz z RKS-em. Na dodatek tłumaczą to jej fani sprzysiężeniem się jakichś czarnych mocy (sędziowie). Do niczego to nie będzie prowadzić ). Na uwagę zasługują jednak Morys i Cichecki, którzy starają się jakoś uzupełniać braki Szombrów w ataku. Mecz z Unią zakończył się dla nich sukcesem, co można potraktować jako szczęście, czego już nie było w innych ostatnich meczach.
    2. Na drużynę dużej mocy wyrasta Unia K. I to przejawia się w każdej formacji. A jak twierdzą fani Unii w meczu z RKSem, „roszady w ustawieniu naszego trenera zamknęły im te pola ( tj., skrzydła) gry”. No więc unioniści mają też bardziej przewidującego trenera.
    I o ile nie teraz, to być może już w następnym sezonie będzie Unia walczyć o zwycięstwo w grupie. I po dosyć pechowej porażce z Przemszą 1:3 widać, że w Unii wyciąga się wnioski w zakresie taktyki gry, co wróży dobrze na przyszłość. Świadczy o tym np., mecz z Gwarkiem (1:0), gdy grając od 40 minuty w 10 po czerwonej kartce Małkowskiego miała Unia sytuacje bramkowe, a rywal nie.
    3. RKS nie ma praktycznie efektywnych pomocników. I przez to gra on dosyć chaotycznie, np., brak celnych długich podań do atakujących, czy też fakt, że dobrzy skrzydłowi nie rozgrywają skutecznie piłki otrzymując ją. Trener wie, że tym bardziej wtedy trzeba optymalizować ustawienie drużyny, ale tego nie robi. Np., w meczu z Unią K., wystawiono 5 obrońców i dopiero w II połowie to skorygowano, z kolei jednak wymieniano graczy ofensywnych, ale w taki sposób, że wymieniano dobrych ofensywnych graczy na dobrych ofensywnych. Także nie miał potem kto rozrywać obronę Unii. Było to wodą na młyn Unii, bo jej trener lepiej robił ustawienia. Więc zamiast zwiększyć nacisk na obronę rywala przez większość atakujących, to go się zmniejsza. Od początku nie grano optymalnym więc składem. Tak to popełnia się błędy, wcześniej mówiąc o konieczności optymalnego ustawienia. Szczególnie z mocnym rywalem nie można tego robić. Jest więc co do przemyślenia w zakresie taktyki. I stąd wynika ta zmienność wyników RKS-u w tym trójkącie.
    4. Mecze w trójkącie tych drużyn wyglądały więc różnie i najwięcej straciła na tym drużyna grająca najbardziej uporządkowaną piłkę. Ale taki jest futbol. Z tym, że na końcu dobra drużyna wychodzi zazwyczaj na swoje, bo zyskuje na doświadczeniu.

    Inny mecz zasługujący na uwagę to Sarmacja-Przemsza. Szczególnie po wygranej w Rudzie Ś., zastanawiano się, czy Sarmacja potwierdzi to, że już się dosyć zegrała. Ale w meczu to Przemsza była trochę lepsza i dosyć pechowo straciła samobójczego gola, bo remis byłby sprawiedliwy. Nie ma więc w piłce cudów: Sarmacja dalej musi pracować nad uporządkowaniem gry. Chyba taki musiał być tok rozwojowy, bo i Slavia zremisowała w Żarkach, co dosyć nieoczekiwanie wskazuje, że jej mecze z Szombierkami czy RKSem były wyskokiem lepszej formy, a ten z Sarmacją bardziej pokazuje jej siłę.
    Co do Unii D.G., to ze stwierdzeniem o jej formie, po meczu w Myszkowie, trzeba się wstrzymać co najmniej na 3 kolejki. Zwraca uwagę brak do 65 min., Skórskiego i do 71 minuty Cygnara oraz dobra gra byłych Sarmatów ( 2 asysty Misztala i 1 Dyrdy oraz 1 bramka Jędrzejczyka). Czyli trener posiada możliwości manewrowania składem i to na plus, tym bardziej, że nominalnych wodzirejów w pomocy zostawił na rezerwie.
    Natomiast regularnie gra Śląsk i on może teraz walczyć z Wartą i Poloniami o I miejsce w grupie. Wprawdzie wygrał tylko 1:0 ( porównanie z Gwarkiem: - 4:1 ) i to strzelił w 78 minucie przez Hewlika, ale jednak. Zobaczymy, jak będzie w meczu z Arką oraz z Unią w Kosztowach. Potwierdzi to lub nie wcześniejsze uwagi o Kosztowach.

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.